22 czerwca 2017

Ćwiczenia w I i II trymestrze ciąży

Kiedy dowiedziałam się o ciaży nie brałam pod uwagę zaprzestania aktywnosći fizycznej, ruch jest dla mnie bardzo ważny, dzięki niemu wyciszyłam moje dolegliwości jelitowe, wyczyściłam sobie głowę z syfu i wyglądam lepiej.
W dniu kiedy zrobiłam test ciążowy, dostałam takiego kopa,że na wieczornym treningu ciągi wchodziły jak w masło. :)

I trymestr nie był łatwy. Do 11 tygodnia chodziłam senna i wiecznie rzygać mi się chciało. Dzień bez suchara był dniem straconym, poza tym chciałam aby zarodek się zagnieździł spokojnie, dlatego też ćwiczyłam kiedy czułam,że organizm ma energie i nie przesadzałam.  Po 12 tygodnia odstawiłam również tabletki na podtrzymanie ciaży, wróciła energia i wróciły treningi.
Ponieważ przez kilka lat trenuje z kettlami i znam swoje ciało, postanowiłam ,że zostanę przy tej aktywności. Zakładałam,że wytrzymam do 7 miesiąca, ale życie swoje zeryfikowało.
Treningi układał ze mną mój trener na podstawie moich sugestii. Ustalaliśmy co mogę robić a co lepiej odstawić. Tym sposobem zostałam przy smerfowych wagach ketli 6 i 8 kg. To w zupełności wystarczało do godzinnego treningu. Wychodząc z sali nie czułam zmęczenia a przyjemne pobudzenie. Z czasem ciało samo poinstruowało mnie do tego,że w ciąży zdecydowanie lepiej sprawdza się girja jak hardstyle.
Na tapecie głównie rządziły swingi, cleany,pressy,pushpressy, przysiady, aureole wokół głowy. To łączyliśmy w różne combo. Czasami dochodził trening z TRX co w przypadku zdrowej ciąży jest jak najbardziej ok.



W międzyczasie udałam się do fizjoterapeuty na spotkanie odnośnie rozstępu mieśni prostych brzucha, w ciąży ta wada dotyka każdą ciężarną, mięśnie muszą zrobić miejsce rosnacemu brzuszkowi, po porodzie bardzo istotne jest zajać się zamykaniem rozstępu, najlepiej już w połogu.
Po pierwszej ciaży nie wiedziałam tego, mój brzuszek bardzo długo nie był taki jaki bym chciała, myślę,że gdybym posiadała tą wiedzę którą mam dzisiaj, zupełnie inaczej by to wyglądało. 
Fizjoterapeutka nauczyła mnie jak napinać mieśnie dna miednicy, które są mega ważne (ale o tym może w kolejnym poście? ) Po zdobytej wiedzy nauczyłam się uruchamiać MDM w treningach.

W czerwcu zrezygnowałam już z kettli, zdarzyło się parę gorszych dni, nie chciałam się całkiem dowalać. Ciaza to tak specyficzny okres,że nie warto robić coś ponad siły, czyli miesiąc przed założeniem sobie celu upadłam,ale myślę,że i tak fajnie to poszło.

Od tego momentu wszystkie treningi ukierunkowałam na ogolną mobilność,sprawność i wzmacnianie mięśni mdm (rozlużnianie planuije od III trymestru).

Uruchomiłam niezbyt lubiane przez siebie ćwiczenia z udziałem YT, ale wiem,że na tą chwilę jest to dobre rozwiązanie.

Poniżej lista kanałów, którymi się wspomagam aktualnie.



Oprócz tego sama komponuje ćwiczenia z udziałem gum czy hantelek.
Tym sposobem dotarłam do 25 tygodnia, udało mi się jeszcze zaliczyć szlak górski i cały czas się ruszam i oby jak najdłużej :)

Wszystkim kobietom w ciąży polecam ruch, zdecydowanie zmniejszają się dolegliwości związaniem z bólem pleców, obrzęki nóg,i samopoczucie jest lepsze.

25 tc
Zapraszam Was do mojego FP i IG gdzie jestem częśćiej jak na blogu :)

Moj FB

Mój IG

28 kwietnia 2017

Odżywianie w ciąży - moja "dieta" w ciąży

Blog stworzyłam dla swojej motywacji w walce o powrót do formy po pierwszym porodzie. Minęło prawie 7 lat a ja znowu zostanę mamą po raz drugi :)
Cieszę się,że zostało to miejsce bo dalej będzie moją małą motywacją o powrót do formy.


Ta ciąża jest zupełnie inna (jak na razie - odpukać proszę) jak pierwsza.
Przede wszystkim przechodzę ją od 17 tygodni bez komplikacji. Czasami zastanawiam się kiedy w końcu poczuje jakieś kopniaki i czy aby na pewno wsystko jest ok.
Moje podejście do żywienia bardzo mocno się zmieniło. Mimo,że w pierwszej ciąży przytyłam jakieś 13 kg z czego do 20 tyg praktycznie nie tyłam, to miałam problem z powrotem do formy. Ciało było wielkie,mało jędrne, jednym słowem rozlazłe.
Aktualnie jestem jakieś...3 kg do przodu a przede mną jeszcze z 23 tygodnie. 
 Świadomości żywieniowej przez ostatnie lata trochę nabrałam i chcę to utrzymać w tej ciąży.

Jak zatem to wygląda u mnie? 

1. JEM REGULARNIE - Tak. To bardzo ważne. Czy jesteś w ciąży czy nie. Oczywiście w I trymestrze róźnie to bywało, przeważnie mój dzień zaczynał się od sucharów i wody. Okropne mdłości trzymały do około 10 tygodnia. Śniadanie mimo wszystko było podstawą po zjedzeniu sucharów ;) Tutaj rządziła owsianka z owocami lub jajka pod różną postacią. Im dłuższe przerwy w jedzeniu tym mdłości bywały coraz gorsze. Wieczorami było okropnie. Czasami musiałam wmusić w siebie kolacje bo wiem,że byłoby jeszcze gorzej.
Zachcianek na słodycze w I trymestrze. Brak.
Za to w drugim...jak najbardziej :D
Tak czy inaczej 4-5 posiłków dziennie to must have!

2. DOSTARCZAM ORGANIZMOWI NIEZBĘDNYCH WITAMIN I MINERAŁÓW. - Oprócz kwasu foliowego zdecydowałam,że dopóki wyniki są dobre nie będę łykać suplementów po konsultacji z lekarzem.
Trzymam się zasady unikania przetworzonej żywności, jedzenia nabiału typu jogurty naturalne,kefiry,serki wiejskie,twarogi półtłuste. Ryby (tu niestety wędzone, tuńczyki odeszły w odstawkę), jaja pod każdą postacią oprócz surowych :) dużo warzyw i owoców sezonowych, zdrowe tłuszcze (bogate w omega 6 np. olej lniany), ziarna ( ciemne pieczywo, mąki pełnoziarniste,owsiane,kokosowe.

3. STARAM SIĘ WIĘCEJ PIĆ PŁYNOW - Niestety to mój najwiekszy problem wiem,że powinnam pić cały czas, szczególnie,że mam problemy z pęchrzem, ale wciąz za mało tej wody. Walczę :)

4. NIE POPADAM W PARANOJE - Tak. Zdarza mi się zjeść pizze w knajpie, ciasto z cukrem, frytki. Nie chcę popadać w paranoje, ale też staram się trzymać fason. Co za dużo to nie zdrowo.

Organizm odrzucił sam z siebie parę produktów takich jak chociażby ryż biały czy makarony. Mój żołądek zwyczajnie cierpi po tym. Jem mięso jednak ostatnio na widok piersi z kurczaka totalnie odrzuciło mnie na drugą stronę sklepu. 

Myślę,że czas ciąży to idealny moment na zmiany w Naszym menu. Zdecydowanie łatwiej będzie Nam potem a przy okazji damy na prawde dobry wzorzec Naszemu dziecku. :)

Ciąg dalszy żywienia w ciąży na pewno jeszcze pojawi się.

29 listopada 2016

Kettle, przeprowadzka, praca, życie...

Bardzo dawno tutaj nie zaglądałam. Minął rok od ostatniego postu.
W zasadzie całkowicie odsunęłam się od blogosfery, czytania fit postów itp. Zostałam wierna tylko paru blogerkom.
Co przez ten rok wydarzyło się?
Jeszcze mocniej pokochałam kettle. Od lutego tego roku zaczęłam regularnie uczęszczać na zajęcia w Opolu. Poznałam bardzo fajnych ludzi którzy tak samo jak Ja, mają kettlowego świra. Każdy ze swoją historią, każdy inny, a jednak wszystkich łączy to samo.
Zaczęłam robić postępy w tym sporcie. Nabrałam większej odwagi,że mogę i potrafię, jeśli tylko chcę.
Rzeczy które stawały się nierealne, dzisiaj nie są żadną przeszkodą. Idę dalej i rozwijam się.
Cieszę się,że ta pasja została we mnie, że rozwija się i pielęgnuje ją.
Rok 2016 był dla Nas również rokiem bardzo przełomowym.
Z początkiem roku straciłam najwspanialszą osobę i bardzo bliską mojemu sercu. Mama mojego narzeczonego. Wierzyliśmy do samego końca,że uda się i tym razem,że udźwignie ciężar choroby. Niestety...w kwietniu spełniliśmy ostatnią wole mamy. Pojechaliśmy nad morze, w miejsce gdzie co roku jeździła, miejsce które kochała. Miejsce gdzie nigdy nie mogła znaleźć bursztynów, które rak bardzo szukała, kiedy rozsypaliśmy prochy,morze wyrzuciło dwa bursztyny. Była z Nami...

Kiedy zmagaliśmy się z żałobą, spadła propozycja sprzedaży Naszego mieszkania i kupienia większego. Długo szukaliśmy właściwego lokum dla siebie. Udało się.
Dzisiaj piszę z nowego mieszkania. Większego. Jaśniejszego.
Cała ta inwestycja również kosztowała Nas dużo stresu, nerwu i niepewności.  Mama na pewno byłaby szczęśliwa gdyby zobaczyła jak dobrze sobie poradziliśmy.

W międzyczasie zakończyłam współpracę jako opiekunka dziecięca, przebranżowiłam się na biurwę, jednak sytuacja w której się znajdowałam była mocno toksyczna,dużo nerwów kosztowało mnie ucieczka z tego miejsca. Kolejny raz zmieniam zawód. Tym razem na bardziej męski.

Jak widać, Rok był naprawdę mocno emocjonujący, w tym wszystkim ukojenie znajdowałam w ramionach ukochanego, siostrze i żelastwie. Sala, trener, ludzie tam, dodawali mi energii i siły. Podnosiłam się.

Taki to był rok. Ciężki,ale dobry mimo wszystko.



11 listopada 2015

Kiedy potrzebna mi zmiana...

Wydawało mi się,że ten etap nigdy mnie nie spotka,że będę sobie spokojnie żyć i trenować amatorsko w zaciszu domowym,że będę zdobywać po mału szczeble które sobie zakładam na drabinę i wspinać ku górze. Trochę się pomyliłam...



W ostatnim czasie moja drabina rozpiedala się delikatnie mówiąc...nie wystarczają jej domowe treningi w 15m2 pokoju. Nie robię postępów, spadam.
Nie potrafię postawić sobie poprzeczki, zablokowała się głowa, przez co moja sprawność i siła spada bardzo szybko.


Kiedy pojechałam na seminarium Kettlebell do Zielonej Góry nie czułam się ani krzty wypoczęta.
W dniu wyjazdu okazało się,że Nasze dziecko zachorowało, stanęłam w obliczu wyzwania czy jechać samemu autem 270km lub nie jechać i pozwolić by strach mną sterował. (spoko, wiem,że dla niektórych to pestka taka trasa). Pojechałam. Cała w stresie,ale zrobiłam to.
W zasadzie cały dzień nie jadłam wtedy, mój pierwszy posiłek był o 6.30 a kolejny dopiero włożyłam do gęby po 17.
Byłam zjebana jak pies, myślami w Opolu co się dzieje z moim dzieckiem i głodna jak skurczybyk.
Jednak atmosfera jaka tam była, ludzie i cała ta otoczka nie pozwoliła mi,na opadnięcie z sił. Krótki workout na koniec dnia był dla mnie lekkim wyzwaniem i mimo,że rzygać mi się chciało (z głodu oczywiście), byłam słaba jak pies, walczyłam do ostatniej chwili. Na tle tych zawodowców może nie wyglądałam jak supermen,ale dałam radę na swoim poziomie.

Wróciłam do domu. Do zacisza. Nie robię postępów. Zwyczajnie nie chcę mi się. Potrzebuje natchnienia. Potrzebuje ludzi. Potrzebuje powera bo nie potrafię samemu walczyć.
Z kettlami jest problem taki w Opolu,że ich nie ma....wiem,że chcę się w tej dyscyplinie rozwijać. To taki mądry sport :)

W sobotę, 14.listopada ruszają o dziwo testowe zajęcia z kettlebell dla kobiet. Idę. Mam nadzieje,że w końcu coś ruszy.

Nie chce stać w miejscu...

Myślę,że w pewien sposób wypaliłam się w pisaniu. Nie interesuje mnie już bycie tu na siłę. Nie zaszłam w blogowaniu na taki etap by komukolwiek było smutno,że nie daje swoich złotych rad treningowych czy dietetycznych. Nigdy zresztą nie czułam się osobą odpowiednią do tego. Doszłam do znośnej formy po ciąży dzięki swojemu uporowi.
Nie zamierzam tutaj robić happy endu i zamykać bloga bo chętnie tu wracam...:)


Żeby nie wiało nudą :P


16 września 2015

Kanały Youtube które używam do nauki techniki


Wszyscy wiemy,że odkąd zaczęłam ruszać dupskiem to dalej wykonuje to w domu. Ostatnimi czasy trochę priorytety mi się zmieniły i nie napierdalam jak durna (być może stąd ciągle ta sama sylwetka)
Gdzieś tam parę raz wyłoniłam się do ludu,ale,że ja dość wymagającym klientem jestem to w rezultacie dalej trenuje w zaciszu domowym.

Chciałam Wam pokazać kanały na YouTube z których czerpię wiedzę na temat techniki.
Myślę,że początkującym osobom które wchodzą na ścieżkę treningów z obciążeniem, przydadzą się.


PO TRENINGU <--KLIK

źródło: potreningu.pl

KFD <--KLIK
źródło: kfd.pl


ZAPYTAJ TRENERA <--KLIK
źródło: zapytajtrenera.pl


POWERWORKOUT <--KLIK

źródło: http://powerworkout.blog.pl/

źródło: wschodnia-sila.pl

Jeżeli masz ochotę, podziel się ze mną swoimi ulubionymi kanałami na YT

20 sierpnia 2015

Polaku...syfisz, jesteś gruby i masz niewychowane dzieci...czyli relacja urlopowa

Myślę,że dziadzieje...zdecydowanie dziadzieje i się starzeje, a może przechodzę menopauzę w wieku lat 27? jezu...ja mam 27 lat?
Nieważne. Ważne jest,że wróciwszy z urlopu przywiozłam mnóstwo rzeczy które niesamowicie mnie wkurzyły w naszym polskim społeczeństwie a z racji tego iż zbliża mi się miesiączka czuje się usprawiedliwiona i mogę pluć jadem na lewo i prawo.
Oto lista rzeczy która niesamowicie wkurwiła mnie podczas mojego jakże wspaniałego urlopu.

1. niewychowane dzieci
2. śmiecący ludzie
3. parawany
4. moda na odsłonięte brzuchy panów
5. zaniedbane polki


Nie jestem idealna, nie mam wychowanego dziecka wg zasad Tracy Hogg ani wg kultu Montessori,ale wydaje mi się,że rodzice wpoili mi trochę zasad w życiu jak i mojemu staremu i nasze dziecko jest całkiem niezle wychowane. W obecnych czasach istnieje moda na bezstresowe wychowanie. Rodzice nie zwracają gówniarzom uwagi bo nie wypada i taki jeden z drugim delikwent czują się bezkarni. Szlag mnie trafiał jak to poszliśmy do knajpy a mała blond trolica kopała klockami, które należały do użytku publicznego w owej knajpie a na koniec buciorami łaziła po nich, na co mamunia która siedziała obok sącząc piwko z rureczki nie zwracała w ogóle na to uwagi. Dzieci biegające po ośrodku które darły pyska odkąd słońce zaświeciło...Dlaczego żaden rodzić nie zamknie je do klatki i wypuści chociaż o godzinie 7.30?
Najbardziej irytowało mnie jak widziałam na ośrodku dziecko które zjadło dwa gryzy obiadu po czym zwiało od stołu i złapało za chipsy...a matka...zero reakcji.
Żal mi dzieci....zero wzoru do naśladowania, obojętność starych...skąd to się bierze? Z lenistwa? z braku czasu na wychowanie w tych czasach??


Każdego dnia idą z tobołami na plażę, obładowani żarłem na cały dzień, milionem parawanów pod pachą (o parawanie będzie za chwilę) i siedzą w tym syfie...Plaża na której byliśmy nie jest sprzątana, stoją kubły przy wyjściu. Mimo wszystko plaża zasrana (gównami zwierząt również) śmieciami. Dymaliśmy spory kawał żeby uciec od tego pieprzonego bydła które zakopuje swój syf w piach.

O słynnym parawaningu było głośno w mediach i sama tego doświadczyłam kiedy przyjechaliśmy do ośrodka. Około 7 rano poszliśmy na plaże ponieważ nasz domek jeszcze nie był zwolniony...parawany porozkładane przy samej plaży stały wkopane a w środku nie było nikogo.
Jakim jełopem trzeba być,żeby wstać tak wcześnie rano i rezerwować sobie miejsce? Po co? w jakim celu? plaży komuś zabraknie? :D Fenomen przepełnionej plaży przy samym wejściu mnie powala...400metrów dalej już to całkiem inaczej wygląda...Ludziom naprawdę frajdę sprawia kiszenie się razem przy sobie?

Nad morzem panowała również w tym roku niesamowita moda wśród panów na odsłanianie swoich brzuchów. Gdyby to jeszcze był jakiś w miarę szczupły facet..już nie będę wymagać six packa,ale normalny facet bez beczki z przodu...to nie...musi podnieść koszulkę pod cycki (bo klatką piersiową nie dało się tego nazwać) i paraduje jakby był bratem Brada Pita.  Obrzydliwe, paskudne i weź w ogóle chłopie schowaj się bo żadna nie spojrzy na takiego delikwenta.

Zaniedbane Polki...Tak..niestety...jesteśmy zaniedbane. W górach tego nie widziałam bo wszyscy byli poubierani chodź w zasadzie więcej szczupłych ludzi było w górach jak smalców nad morzem...
Jest jakiś podział? W góry jeżdzą aktywni a nad morze leniuchy?
Tak czy inaczej polki są zaniedbane. Nie czepiam się celulitu który ma większość z nas, nie czepiam się rozstępów na które też często nie mamy wpływu...czepiam się wielorybów które na plaży wpierdalały 60 cm zapiekanki lub pizze. Nie mówcie mi,że taka ćwiczy z Chodakowską bo nie uwierzę...W tym roku widziałam tylko jedną wypakowaną babeczkę. Mieszkała koło mnie.
Była trochę podsuszona,ale całkiem zacny zarys mięśni. Z kolei na plaży leżała mega zadbana Pani koło 40stki...miło się patrzyło. Wręcz czułam kompleksy :D


Oczywiście powinnam żyć w zgodzie ze sobą i:
-patrzeć na swoje dziecko i to jak je wychowuje
-wyrzucać ładnie dalej śmieci do kosza
- dbać o chłopa co by mu piłka nie wyskoczyła
-wypoczywać a nie wstawać o 5 rano i wbijać szmatę w piach
-dbać o swoje ciało i zbijać ten wał tłuszczu na brzuchu.

...i tak żyje i robię, jednak obracam wśród tych konowałów i czasami nie mogę powstrzymać się od komentarzy.

Generalnie urlop był piękny, słoneczny i wspaniały. Zakochałam się w Pieninach i chcę tam wrócić ♥♥♥♥♥♥


Ps. Czy ktoś tu zauważył,że w zasadzie klimat morski tak agresywnie na mnie wpłynął? :D



21 maja 2015

MyProtein - Moja recenzja produktów

Jakiś czas temu otrzymałąm propozycje współracy z firmą MYPROTEIN
Bardzo chętnie zgodziłam się, ponieważ wiele razy słyszałam bardzo dużo pozytywnych komentarzy na temat produktów tej marki, jednak wolałam na własnej skórze przekonać się.

Kilka informacji o firmie:
  • Od 10 lat firma jest liderem w dziedzinie innowacyjności produktowej
  • Produkty są produkowane przez MyProtein
  • Współpracują z największym laboratorium kontrolno-badawczym
  • MtProtein jest członkiem stowarzyszenia ESSNA (the European Specjalist Sports Nutrition Alliance), które zrzesza specjalistów od treningu i diety sportowej z całej Europy
  • Cena w stosunku do jakości jest bardzo niska
  • Niskie koszta wysyłki. 3.95 euro (czas dostawy 3-5 dni roboczych) lub DARMOWA DOSTAWA przy zakupach powyżej 60 euro.

Co wybrałam? Wybrałam cztery rzeczy. 


IMPACT WHEY PROTEIN

Niezdenaturyzowany koncentrat bialka serwatki

Nie będę tutaj rozpisywać się na temat składu i wklejać regułki z internetu.

Moja Opinia - Smak Wanilia-Stewia

  • Białko nie jest bardzo słodkie (wielki plus za to) smak jest bardzo delikatny
  • Nie wyczuwam chemii co wyczuwałam w innych odżywkach
  • Stosuje ją głównie do owsianek, naleśników czy omletu. Odżywka troszkę zastępuje mi słodycze (dlatego tak lubię śniadania )
  • Nie mam problemów z gazami oraz z żołądkiem 
  • rozpuszczalność bardzo przyzwoita
  • fajne 1 kg opakowanie
  • Szkoda,że nie ma w środku miarki (minus za to)
Zawartość w 25g:
energia: 98,3Kcal
energia: 414,0kJ
białko (masa sucha): 20,5g
białko (masa rzeczywista): 19,6g
tłuszcz: 1,7g
węglowodany: 1,5g
wapń: 125,0mg
cholesterol: 0,5mg
Zwracamy uwagę, że powyższe informacje odnoszą się do wersji bezsmakowej. W przypadku większości wersji smakowych zawartość białek będzie niższa o około 3%, zaś w przypadku wersji czekoladowej o około 8%, z uwagi na dodatek kakao.

  • Skład: 100% zmiksowanych migdałów (ze skorupką)
  • Fanką tego typu rzeczy nie jestem. Masło orzechowe to kompletnie nie moja bajka,ale skusiłam się na masło z migdałów i...nie żałuje!
  • Wygląd? Fatalny. Czuje się jakbym jadła kupkę niemowlaka. Smak? niebo! 
  • Jestem oczarowana smakiem, konsystencją. Wypas. 
  • Bałam się,że po otwarciu czas spożycia będzie krótki, jest tam 1 kg masła,ale po otwarciu można spożyć w ciągu 3 miesięcy.  Jest to bardzo realna data :)


Zawartość w 100g:
Energia: 2594kJ
Energia: 627kcal
Białka: 25,3g
Węglowodany: 6,5g
(w tym cukry): 4,0g
Tłuszcze: 55,5g
(w tym nasycone): 4,4g
Błonnik: 11,7g
Sód: 14mg
W 100g dostarcza także:
witamina E: 24mg (200% RDA)
Magnez: 269mg (72% zalecanego spożycia dziennego)




Szorty do ćwiczeń

  • Wykonanie szortów jest całkiem solidne. Dobry,nieprześwitujący materiał.
  • W pasie posiadają silikonowe podtrzymanie dzięki czemu spodenki nie spadają i nie zsuwają się. 
  • Design bardzo mi odpowiada,ponieważ lubię stonowane stroje, mało wyróżniające się.
  • NIESTETY, spodenki w kroku są bardzo opięte i nie da się w nich trenować.
  • Nie wiem czy to wada fabryczna tego modelu czy faktycznie są na mnie za małe,ale koleżanka mniejsza ode mnie gabarytowo również skarżyła się na uwieranie. 
Wybrałam rozmiar S ponieważ najbardziej odpowiadał moim wymiarom.
Szkoda,ponieważ bardzo cieszyłam się,że będę mieć porządne gacie. 
(zdjęcia w rozkroku brak, przez mocną widoczność moich narządów :D )



  • Absolutny HIT. Mogłabym doczepić się jedynie do tego,że mają dość wysoki stan, czego nie lubię.
  • Spodnie wykonane są z grubej bawełny. Pojemne kieszenie, regulowane w pasie sznurkiem.
  • Mocne ściągacze na samym dole.
  •  Fajny krój przez to,że mają wąską nogawkę.
  • Są bardzo wygodne i ciepłe. 
  • Nie zauważyłam by kolana się wyciągały a chodzę w nich w zasadzie cały czas.


Podsumowanie:
Jestem bardzo zadowolona z przetestowanych produktów  .Wszystko odpowiada moim kubkom smakowym oraz moim jelitom. 
W końcu mam porządne spodnie dresowe które z dumą mogę reklamować :D
Ubolewam jedynie nad szortami.

15 maja 2015

Recenzja Blendera - Braun Multiquick 7 MQ 745

Z zamiarem wymiany blendera czaiłam się już dobre parę miesięcy i cieszyłam się w duszy, kiedy któregoś dnia nasz Bosch zaliczył padaczkę. Niestety posiadając w domu takiego chłopa jak Zbyszek, nic od razu nie idzie do kosza. Blender został pospawany i dalej dzielnie służył.
Parę dni temu Fitlovin.pl pisała o swojej wishliście- wakacyjno-urodzinowej. 
Kiedy zobaczyłam,że na liście ma blender i to taki który właśnie chciałam kupić, znowu mocno się nakręciłam,że może warto to już zrobić i nie przekładać ciągle, a póki jakaś kasa jest, to trzeba inwestować. 

No i mam :)



Braun Multiquick 7 MQ 745 

W euro.com.pl jest aktualnie promocja na niego. W internecie może i można taniej kupić, ale wolałam jednak zaopatrzyć się na miejscu. W razie problemów nie będzie zabawy w wysyłki.


Najważniejsze cechy:

Moc silnika: 750 W
Regulacja obrotów:Smartspeed-płynna
Przycisk bezpieczeństwa: kontrolka świecąca na czerwono/zielono
Wykonanie: stal nierdzewna. 
Funkcje: kruszenie lodu, mieszanie, miksowanie, rozdrabnianie, siekanie,ubijanie piany
Wyposażenie: 600ml pojemnik z miarką do blendowania zup i sosów.
1250ml pojemnik z nożami,także tym do kruszenia lodu,siekania oraz spełniający role dzbanka do blendowania.
350ml szatkownica z nożem oraz trzepaczka do ubijania piany.

Moja opinia:

Blender jest naprawdę porządnie wykonany. 
Elementy ze stali są troszkę ciężkie,ale dzięki temu wiem,że posłuży nam długo. 
Łatwo się montuje i demontuje.
Blenduje w ekspresowym tempie. 
Mój poprzedni miał 280W,więc efekt naprawdę widzę.
Wielki plus za czujnik bezpieczeństwa. Dzięki niemu jestem troszkę spokojniejsza,że dziecko samo nie włączy urządzenia. 
Przeraziło mnie troszkę blendowanie mrożonych truskawek. Miałam wrażenie,że zaraz rozwali pojemnik.
Łatwo i szybko się myje.
Wrażenia póki co pozytywne.
Jego zastosowanie jest bardzo szerokie bo oprócz szatkowania warzyw, można również wrzucić mięso czy sery. 

Posiekana pietruszka. 

Poszatkowana marchewka.

Zmielone migdały

Koktajl z mrożonych truskawek,banana i płatków owsianych


Natalio, dzięki za nieświadomą zapewne, motywacje do zakupu tego sprzętu. Polecam ci go z czystym serem :)





Jeśli zastanawiasz się również nad kupnem młynka do kawy który zmieli nie tylko kawę ale i ziarna na mąkę w drobny pyłek to zachęcam Cię do kupienia produktu w który zaopatrzyłam się w zeszłym roku.
Minął rok użytkowania i jestem bardzo zadowolona z jego funkcji. 



11 maja 2015

ZDROWE ŻYWIENIE - PRZYKŁADOWE OBIADY

Zdrowe żywienie nie musi być trudne,drogie ani nudne w dodatku jest bardzo szybkie w przygotowaniu.
Nie jestem typem miłośnika siedzenia w kuchni. Lubię zjeść, lubię ugotować mojej rodzinie,ale stawiam przede wszystkim na szybkość i prostotę.
Pisałam już kiedyś (a jeśli nie czytałaś to zapraszam-->ZAKUPY SPOŻYWCZE) ile, kiedy i co kupuje.
Z tych produktów przygotowuje posiłki na cały tydzień.
Są wartościowe i smaczne.
Nie trzeba wydawać nie wiadomo ile pieniędzy na ugotowanie wartościowego obiadu.
Podstawą w mojej kuchni są węglowodany(ryże, kasze, makarony), warzywa (świeże, mrożone)
i białko (indyk,kurczak, ryby).

Parę zasad którymi się kieruje
  • Nie gotuje ryżu w torebkach
  • Nie używam panierek do smażenia
  • Jestem mocno zaprzyjaźniona z kombiwarem i folią aluminiową
  • Jem ziemniaki mimo tego,że na zdjęciach tego może nie widać. PAMIĘTAJ! KOCHAJ ZIEMNIAKI, ONE SĄ COOL
  • Nie opycham się obiadem jakby miał to być ostatni posiłek dnia
  • Nie traktuje zupy jako dania głównego 

PRZYKŁADOWE OBIADY 


Kasza kuskus z cieciorką w pomidorach + ryba mintaj

Kasza gryczana z mieszanką warzyw mrożonych

Ryż biały z kurczakiem i mieszanką warzyw po chińsku z sosem.

Makaron z indykiem + cukinia

Ryż brązowy z piersią z kurczakiem + warzywa mrożone

Pierś z kurczaka, ryż brązowy+fasolka szparagowa


Zupa krem z cukinii


Jedz zdrowo i ciesz się zdrowiem :)

6 maja 2015

Nowy Plan Treningowy

Kwiecień pod względem treningów minął kettlowo. Dalej szlifowałam technikę a snatch zaczyna wyglądać coraz lepiej.
W kwietniu również spróbowałam sił w zajęciach z crossfitu. Mega! Polecam! Totalny spalacz tłuszczu, zainspirowana tymi zajęciami więcej czasu zaczęłam poświęcać treningom interwałowym w domu.
Cieszą mnie postępy w poprawie kondycji i wytrzymałości.
W każde poniedziałki miałam towarzysza do treningów nóg ze sztangą w postaci mojego lubego.
Przyjemnie się razem trenuje i rywalizuje. Niestety kilogramowo mamy ograniczony póki co sprzęt, więc oboje machamy przysiady czy martwy ciąg z tym samym obciążeniem. Na ostatnim treningu, Zbych dołożył mi 16 kg kettla do martwego ciągu co dało 47 kg. Całkiem przyjemnie było :)
Kettlebell dał mi sporo siły w rękach, Zbyszek był mocno zdumiony jak jego baba do wyciskania hantli siedząc użyła 10kg na łapę :D (ja również byłam zaskoczona,że jestem w stanie tyle podnieść).

Na Maj zakładam sobie trening FBW, 3 dniowy który wykonywałam już kiedyś.
Dawno nie machałam hantlami więc trzeba troszkę urozmaicenia wrzucić.
Plan zaczerpnięty ze strony SFD.pl z działu lejdis.
KLIK


Plan klaruje się następująco:

poniedziałek- siłowy
wtorek - interwały, krótki crossfitowe WOD-y bez obciążenia
środa - siłowy
czwartek - interwały, krótki crossfitowe WOD-y bez obciążenia
piątek - siłowy
sobota - REST
niedziela - REST




Zachęcam do poczytania artykułu "progres jako podstawą treningu" <--- KLIK


Jeżeli chodzi o ilość serii i powtórzeń to dostosowuje to pod siebie, ponieważ mam ograniczony sprzęt muszę pobalansować troszkę z doborem kilogramów, serii i powtórzeń, muszę to w końcu ogarnąć do porządku. 

Maj będzie tak wyglądać u mnie. 
A co u Ciebie? 





30 kwietnia 2015

Ruchoma ścianka wspinaczkowa.

W marcu miałam możliwość jako jedyna z pierwszych osób przetestowania czegoś nowego i godnego uwagi. 
Ruchomowa Ścianka wspinaczkowa Climbing Wall Everest ,bo o tym mowa.

W zasadzie nigdy nie miałam styczności ze wspinaniem się, lęk wysokości chyba robił swoje a i do rekreacyjnego wspinania  potrzebny był zawsze partner do asekuracji, którego wiecznie brakowało.
Któregoś dnia dostałam telefon czy chciałabym spróbować sił w czymś nowym na rynku, jak usłyszałam,że chodzi o wspinanie to już miałam mokre gacie ale do odważnych świat należy :-)
...i było naprawdę...zajebiście!



Czym się różni ruchoma ścianka od tradycyjnej?

  • Ścianka mierzy 3 metry,więc nawet dla takich osób jak Ja, te 3 metry tragedii nie robiło
  • Posiada trzy ruchome płaszczyzny które stale zmieniają rozmieszczenie uchwytów, dzięki czemu powstaje coraz to nowa trasa
  • Zmienny kąt nachylenia. Od banalnie prostego do mega trudnego. (od -45 do +15 stopni)
  • Brak konieczności asekuracji przez drugą osobę
  • Różne poziomy natężenia mocy (można wspinać się żółwim tempem lub bardzo szybko)

Na początku ciężko było w ogóle tam wejść i utrzymać się parę sekund. 
Całe ciało mocno spinało się a mięśnie pracowały na full obrotach.
Taka forma treningu jest idealna moim zdaniem w dni kiedy mamy do wykonania kardio.
Można się nieźle spocić, do tego zmuszamy nasz mózg do pracy,żeby łapać się uchwytów w celu niespadnięcia. 
Jeżeli miałabym do wyboru trening na rowerku lub trening na ściance to zdecydowanie wybieram drugą formę.

Jest to na pewno coś nowego na rynku polskim ale warte uwagi. 

Przy takim kącie to nie jest takie proste :)


Jeśli tylko w waszym klubie pojawi się taka ścianka to koniecznie wypróbujcie :)

20 kwietnia 2015

20 minutowy trening spalający tkankę tłuszczową

W czwartek wyciągnęłam Pipilotkę na trening MetCon czyli intensywny trening cardio w klubie crossfit. Była nas zaledwie czwórka, więc sporo miejsca a i trener mógł skupić się na wykonywanej przez nas technice.
Z zajęć wyszłyśmy niezle sprane. Tak bardzo mi się spodobało,że w sobotę wyciągnęłam męża znowu na te zajęcia.
Tym razem osób było dużo więcej, bo około 20. Miejsca mało i każdy musiał znaleźć sobie kawałek podłogi żeby móc wykonać każde ćwiczenie.
Trening zaczął się krótką rozgrzewką ze skakanką i pompek naprzemiennie z mountain climbers.
Po Rozgrzaniu przystąpiliśmy do treningu właściwego czyli 20 minutowego A.M.R.A.P

AMRAP (ang. as many rounds as possible - tyle rund ile zdołasz) to typ treningu, podczas którego starasz się wykonać w zadanym czasie jak najwięcej rund.
Po tym był tzw. EMOM (ang. every minute on the minute - na początku każdej minuty) to trening, w którym: rundy trwają minutę, następują jedna po drugiej, do tego w każdej z nich musisz znaleźć czas zarówno na wykonanie zadania, jak i odpoczynek.


Niestety trening ten nie można wykonać całkowicie w domu jeśli nie masz gdzie zrobić podskoków na podwyższeniu i drążka do podciągania kolan ale....


 Spróbuj zrobić taki zestaw i daj znać jak ci poszło :)






Wyjaśnienie do EMOM:

Włączasz stoper na 60 sek. Robisz 40 powtórzeń supermana, jeśli zrobisz przed czasem,
odpoczywasz, jeśli nie? Trudno :) lecisz dalej. Po tym ćwiczeniu włączasz stoper na kolejne 60 sek i robisz plank  przez minutę. Po tym czasie odpoczynek 20 sek. 
To jest jedna seria ćwiczenia.
Takich serii robisz 6.
(Nie wiesz jak zrobić supermen-a? WEJDŹ TUTAJ i sprawdź)

Ćwiczenia nie musisz robić w kolejności przedstawionej na zdjęciu.Rób tak aby Tobie było najwygodniej.
Pamiętaj o rozgrzewce i rozciąganiu.


Taki trening spali Ci kalorie jeszcze długo po zakończeniu, wzmocni i poprawi kondycje. 
:)


8 kwietnia 2015

Co ja noszę czyli nie samymi dresami człowiek żyje.

Kiepska ze mnie fashionistka.
Nigdy nie miałam smykałki do ubierania się. Zawsze mówiłam,że przydałaby mi się jakaś stylistka która zabrałaby mnie na zakupy.
Rzadko kupuje ubrania w cenie regularnej.
Zazwyczaj są to wyprzedaże, buszowanie po stronkach z używanymi ubraniami, moje ukochane lumpeksy lub po prostu sklepy internetowe.
Stawiam przede wszystkim na wygodę. Rzadko zakładam buty na obcasie.
Męczę się w nich i czuje się nieswojo. W szafie mam dwie pary koturn które zakładam baaaaardzo okazjonalnie :)
Ulubione ubranie to koszule, jeansy lub wygodne materiałowe, trampy i skóra.
Mogłabym tak chodzić cały czas.
Lubię kupować ubrania i sprawia mi to przyjemność teraz kiedy wyglądam dobrze. 
Nie lubię wydawać pieniędzy na ciuchy sportowe. Parę sztuk zupełnie wystarcza w szafie. 




Bluzka Vero Moda SH 3 zł

1 kwietnia 2015

Podsumowanie Marca

Marzec minął całkiem nieźle jeśli chodzi o treningi. Spełniłam swoje małe postanowienia i do mojej domowej siłowni dołączyły dwa nowe odważniki Kettlebell. 12 i 16 kg. 
Jestem bardzo zadowolona bo lubię uczyć się nowych rzeczy i poznawać treningi z nowymi sprzętami. Przyjemnie jest zrobić swing z szesnastką :D


Moje dzieciaczki :D



Z Kettlami wiążę póki co moje treningi. Podoba mi się to i chcę się nauczyć techniki, chociaż ciężko mając pod ręką tylko filmy z YT.
 W dni przypadające na trening nóg dokładam sztangę i ogarniam technikę zarzutu na bary, bo jednak te 30 kg trzeba jakoś wpakować na siebie.


Jeżeli chodzi o jedzenie to ogarnęłam swoją miskę troszkę przez półtora miesiąca i bardzo się cieszę bo parę cm spadło z obwodu brzucha.
Nauczyłam się jeść drugie śniadania (porządne i wartościowe), zwiększyłam ilość spożywanego białka i więcej ryb jem. Zdarzają się odstępstwa od diety ale to się wytnie.
Taki sposób jedzenia jaki teraz objęłam,bardzo mi się sprawdza. 

Takie sałatki ostatnio bardzo wpadły mi w oko
Mieszanina warzyw, kasz lub ryże plus białko.
PYCHA!



Twarożek z brokułami odkryłam dzięki jednej blogerce, uwielbiam!
Do tego zdrowe tłuszcze w postaci orzechów.



Jakiś czas temu, kupiłam sobie szczotkę do masażu z Rossmana. Pierwsze użycie było dosyć bolesne, mimo tego,że pod prysznicem myję się szorstką gąbką, jednak kolejne podejście było już dużo lepsze. Używam szczotki co drugi dzień, czasami codziennie. Skóra jest napięta, gładsza i bardziej elastyczna. 
Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu :)
POLECAM




Niedługo Święta. W piątek wyruszamy w kierunku Wawy. 
Chcę mamę troszkę rozpieścić i upiękę jej pasztet z soczewicy. Tym razem będzie z ogórkami kiszonymi. Ostatni z żurawiną bardzo jej smakował.
Do takiego domowego pasztetu musi być chlebek domowej roboty.
Zachęcam Was do zrobienia go. Jest rewelacyjny. 


Przepis na pasztet z książki "Jadłonomia" - polecam. 



A jak u Was z treningami ??

29 marca 2015

Nie chcę, nie umiem, nie potrafię...czyli chcę, umiem i potrafię. Parę słów o snatchu i rowerku...

Odkąd pamiętam moją dewizą życiową było hasło: "Nie chcę, nie umiem, nie potrafię" - to hasło ciągnęło się za mną jak rzep psiego ogona. W zasadzie w trakcie narodzin już to było hasłem przewodnim, bo zaplątałam się pępowiną wokół szyi i nie potrafiłam wyjść, na szczęście lekarze byli obok. 
W podstawówce jak i dalej nauczyciele mówili,że jestem mądra i mogę tak wiele osiągnąć,ale jakoś ja im nie wierzyłam....pamiętam panią z W-F która wypychała mnie na zawody w bieganiu a ja i tak zawsze jej padałam przed metą jak mucha. Każde zawody w zasadzie przewalałam.

Kiedy ojciec próbował mnie uczyć różnych rzeczy, płakałam i przez łzy mówiłam "nie umiem, nie potrafię, nie chcę", ale on tak we mnie wierzył...podejrzewam,że dalej tak myśli i chyba dobrze....



W zasadzie nie wiem od kiedy stałam się taka ambitna...Może ten sport mnie tak zmienił? A może po prostu z wiekiem to przyszło? Stałam się samicą posiadającą maleństwo, będącą szyją rodziny (ależ sobie dosładzam) której zadaniem jest ogarnąć każdego dnia cały ten system...nie ma dla mnie słowa "nie chcę" czy "nie potrafię"

Takie myśli przeszły mnie dziś kiedy stałam boso w pokoju na macie próbując zrobić snatch-a kettlem. 
Ciągle maltretuje technikę tego ćwiczenia, sto razy oglądam film PowerWorkoutu i słucham uważnie co moje guru ma do powiedzenia (czyt. Angela) a i tak walę sobie kulką w rękę. 
Gryzę,kopie i ciskam tymi odważnikami ale wiecie co? Nie poddaje się. 
Brnę i będę brnęła aż zrobię to należycie. 
(no chyba,że do tego czasu jak nie ogarnę jednak, będę miała forsę i zorganizują dla mnie intro w Zielonej Górze ).

Nie cierpię być opierdalaczem technicznym w tym co robię.
Jeżeli nie potrafię,szlifuje, pytam, wysyłam filmy. 
Fitlovin wie o co chodzi. Prawda Natalia? :)

Czasami żałuje,że taka zawzięta nie byłam odkąd zaczęłam ssać pierś mamy, może szybciej stałabym się mądrzejsza? 

Ktoś kiedyś powiedział,że nie należy dziecku przyklaskiwać jak coś mu się udało, bo w życiu dorosłym tak nie będzie, ale ja nie podzielam tej opinii. 
Uczyliśmy dziś Gochę jeździć rowerem na dwóch kółkach. 
Podobała mi się postawa młodej. Zawzięta była w tym bardzo. 
Nie zniechęcała się mimo upadku itp. Dopingowaliśmy jej, nie opieprzaliśmy, nie krzyczeliśmy i nie wymagaliśmy. 
Motywowaliśmy i wiecie co? Pojechała :D 
Moje 4 letnie dziecko zasuwało jak wściekła.





Podoba mi się to,że nie jest taka jak jej mamusia w jej wieku...
"NIE CHCĘ, NIE UMIE, NIE POTRAFIĘ" 
Ja również wywalam te słowa ze swojego życia....

CHCĘ, UMIEM I POTRAFIĘ! 
 I NAUCZĘ SIĘ TEGO "SNATCH-A"!






11 marca 2015

JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ! Chrzań hejty

Ile razy odkąd zaczęłaś ćwiczyć miewałaś dość? ile razy siadałaś i stękałaś,że nie widać efektów pracy którą wkładasz w swoją sylwetkę? Nie mów mi,że robisz to dla zdrowia bo ci prawie uwierzę :)
Ile razy ktoś Cię schejtował?
Jestem 4 lata po porodzie, i od 3 lat chudnę,masuje,rzeźbie. Robię to głównie by się SOBIE podobać, robię to bo lubię, robię to bo sprawia mi to przyjemność, bywają dni,że nie robię tego bo nie mam ochoty, nie zmuszam się. Wtedy leżę i pachnę. 



































Nie jestem zawodowcem, nie jestem też zapalonym sportowcem, 
W internecie i na blogach roi się od tych szczupłych brzuszków z wypiętymi dupkami, większość z nich to młode dziewczyny, staram się do nich nie porównywać, chociaż usilnie w swojej głowie biegnę jak pies za nimi by równie zajebiście wyglądać. Czasami nakładam sobie jakąś wewnętrzną presje. MUSZĘ! 
Nie muszę. Urodziłam. Moje ciało zmieniło się. Tak...wiem, poród to nie wymówka, przecież masa kobitek po porodach ma mega ciałka , doszły do tego ciężką pracą,ale... JA to JA. ok? 
Mam swoje małe cele, małe priorytety. 
Każdy je z Nas ma. 
W blogosferze roi się od anonimowych troli którzy hejtują. Nie tak daleko jak wczoraj, w podsumowaniu treningu siłowego jednej z blogerek, ktoś jej pocisnął,że mogłaby więcej, mocniej,szybciej...że powinna lepiej wyglądać, w końcu ćwiczy już tak długo. 
Ćwiczy nie dla sylwetki sportowca,tylko dla przyjemności, być może jej celem jest wykonywanie poprawnie każdego ćwiczenia i każdego dnia to szlifuje a może celem jest po prostu dobre samopoczucie i tyle.
Mnie też ktoś powiedział,że istnieje tutaj tak długo a co osiągnęłam? Trochę zabolało...
Oglądam każdego dnia moje ciało i widzę jakie zmiany w nim zaszły, śmiem powiedzieć,że jak na rekreacyjnie trenującą mamunie w domu która nie trzyma się diety sportowca a zeżre sobie czasami foremkę pasztetu z soczewicy a wieczorem walnie szklankę piwa z chłopem,  niezłe wyglądam.
Chociaż muszę powiedzieć,że ostatnimi czasy staram się mocno trzymać poprawną miskę. Sprawdzam. Testuje.
Nie mam six packa, mam tłuszcz, mam słoneczko z rozstępami na brzuchu i marszczy mi się jak pochwa 70 latki. Pieszczę się z tym brzuchem jak fanka Biber-a. Brzuch progresuje, na swój sposób, ale progresuje. Najważniejsze,że nie rośnie :D
Chcę być silniejsza,wytrzymalsza i w pełni akceptować siebie. Jestem fajną matką-polką która w sumo przysiadzie podnosi 31 kg, która sprzedaje sukienki by kupić nowego ketla i ma swoje małe marzenia. 

Pamiętaj...jeśli ktoś ci mówi,że gówno widać,że nie robisz postępów,pyta gdzie ten zarys bica, nie przejmuj się. Rób swoje. W końcu Ty to widzisz. 



JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ :D






Get In Touch