Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty

11 listopada 2015

Kiedy potrzebna mi zmiana...

Wydawało mi się,że ten etap nigdy mnie nie spotka,że będę sobie spokojnie żyć i trenować amatorsko w zaciszu domowym,że będę zdobywać po mału szczeble które sobie zakładam na drabinę i wspinać ku górze. Trochę się pomyliłam...



W ostatnim czasie moja drabina rozpiedala się delikatnie mówiąc...nie wystarczają jej domowe treningi w 15m2 pokoju. Nie robię postępów, spadam.
Nie potrafię postawić sobie poprzeczki, zablokowała się głowa, przez co moja sprawność i siła spada bardzo szybko.


Kiedy pojechałam na seminarium Kettlebell do Zielonej Góry nie czułam się ani krzty wypoczęta.
W dniu wyjazdu okazało się,że Nasze dziecko zachorowało, stanęłam w obliczu wyzwania czy jechać samemu autem 270km lub nie jechać i pozwolić by strach mną sterował. (spoko, wiem,że dla niektórych to pestka taka trasa). Pojechałam. Cała w stresie,ale zrobiłam to.
W zasadzie cały dzień nie jadłam wtedy, mój pierwszy posiłek był o 6.30 a kolejny dopiero włożyłam do gęby po 17.
Byłam zjebana jak pies, myślami w Opolu co się dzieje z moim dzieckiem i głodna jak skurczybyk.
Jednak atmosfera jaka tam była, ludzie i cała ta otoczka nie pozwoliła mi,na opadnięcie z sił. Krótki workout na koniec dnia był dla mnie lekkim wyzwaniem i mimo,że rzygać mi się chciało (z głodu oczywiście), byłam słaba jak pies, walczyłam do ostatniej chwili. Na tle tych zawodowców może nie wyglądałam jak supermen,ale dałam radę na swoim poziomie.

Wróciłam do domu. Do zacisza. Nie robię postępów. Zwyczajnie nie chcę mi się. Potrzebuje natchnienia. Potrzebuje ludzi. Potrzebuje powera bo nie potrafię samemu walczyć.
Z kettlami jest problem taki w Opolu,że ich nie ma....wiem,że chcę się w tej dyscyplinie rozwijać. To taki mądry sport :)

W sobotę, 14.listopada ruszają o dziwo testowe zajęcia z kettlebell dla kobiet. Idę. Mam nadzieje,że w końcu coś ruszy.

Nie chce stać w miejscu...

Myślę,że w pewien sposób wypaliłam się w pisaniu. Nie interesuje mnie już bycie tu na siłę. Nie zaszłam w blogowaniu na taki etap by komukolwiek było smutno,że nie daje swoich złotych rad treningowych czy dietetycznych. Nigdy zresztą nie czułam się osobą odpowiednią do tego. Doszłam do znośnej formy po ciąży dzięki swojemu uporowi.
Nie zamierzam tutaj robić happy endu i zamykać bloga bo chętnie tu wracam...:)


Żeby nie wiało nudą :P


20 sierpnia 2015

Polaku...syfisz, jesteś gruby i masz niewychowane dzieci...czyli relacja urlopowa

Myślę,że dziadzieje...zdecydowanie dziadzieje i się starzeje, a może przechodzę menopauzę w wieku lat 27? jezu...ja mam 27 lat?
Nieważne. Ważne jest,że wróciwszy z urlopu przywiozłam mnóstwo rzeczy które niesamowicie mnie wkurzyły w naszym polskim społeczeństwie a z racji tego iż zbliża mi się miesiączka czuje się usprawiedliwiona i mogę pluć jadem na lewo i prawo.
Oto lista rzeczy która niesamowicie wkurwiła mnie podczas mojego jakże wspaniałego urlopu.

1. niewychowane dzieci
2. śmiecący ludzie
3. parawany
4. moda na odsłonięte brzuchy panów
5. zaniedbane polki


Nie jestem idealna, nie mam wychowanego dziecka wg zasad Tracy Hogg ani wg kultu Montessori,ale wydaje mi się,że rodzice wpoili mi trochę zasad w życiu jak i mojemu staremu i nasze dziecko jest całkiem niezle wychowane. W obecnych czasach istnieje moda na bezstresowe wychowanie. Rodzice nie zwracają gówniarzom uwagi bo nie wypada i taki jeden z drugim delikwent czują się bezkarni. Szlag mnie trafiał jak to poszliśmy do knajpy a mała blond trolica kopała klockami, które należały do użytku publicznego w owej knajpie a na koniec buciorami łaziła po nich, na co mamunia która siedziała obok sącząc piwko z rureczki nie zwracała w ogóle na to uwagi. Dzieci biegające po ośrodku które darły pyska odkąd słońce zaświeciło...Dlaczego żaden rodzić nie zamknie je do klatki i wypuści chociaż o godzinie 7.30?
Najbardziej irytowało mnie jak widziałam na ośrodku dziecko które zjadło dwa gryzy obiadu po czym zwiało od stołu i złapało za chipsy...a matka...zero reakcji.
Żal mi dzieci....zero wzoru do naśladowania, obojętność starych...skąd to się bierze? Z lenistwa? z braku czasu na wychowanie w tych czasach??


Każdego dnia idą z tobołami na plażę, obładowani żarłem na cały dzień, milionem parawanów pod pachą (o parawanie będzie za chwilę) i siedzą w tym syfie...Plaża na której byliśmy nie jest sprzątana, stoją kubły przy wyjściu. Mimo wszystko plaża zasrana (gównami zwierząt również) śmieciami. Dymaliśmy spory kawał żeby uciec od tego pieprzonego bydła które zakopuje swój syf w piach.

O słynnym parawaningu było głośno w mediach i sama tego doświadczyłam kiedy przyjechaliśmy do ośrodka. Około 7 rano poszliśmy na plaże ponieważ nasz domek jeszcze nie był zwolniony...parawany porozkładane przy samej plaży stały wkopane a w środku nie było nikogo.
Jakim jełopem trzeba być,żeby wstać tak wcześnie rano i rezerwować sobie miejsce? Po co? w jakim celu? plaży komuś zabraknie? :D Fenomen przepełnionej plaży przy samym wejściu mnie powala...400metrów dalej już to całkiem inaczej wygląda...Ludziom naprawdę frajdę sprawia kiszenie się razem przy sobie?

Nad morzem panowała również w tym roku niesamowita moda wśród panów na odsłanianie swoich brzuchów. Gdyby to jeszcze był jakiś w miarę szczupły facet..już nie będę wymagać six packa,ale normalny facet bez beczki z przodu...to nie...musi podnieść koszulkę pod cycki (bo klatką piersiową nie dało się tego nazwać) i paraduje jakby był bratem Brada Pita.  Obrzydliwe, paskudne i weź w ogóle chłopie schowaj się bo żadna nie spojrzy na takiego delikwenta.

Zaniedbane Polki...Tak..niestety...jesteśmy zaniedbane. W górach tego nie widziałam bo wszyscy byli poubierani chodź w zasadzie więcej szczupłych ludzi było w górach jak smalców nad morzem...
Jest jakiś podział? W góry jeżdzą aktywni a nad morze leniuchy?
Tak czy inaczej polki są zaniedbane. Nie czepiam się celulitu który ma większość z nas, nie czepiam się rozstępów na które też często nie mamy wpływu...czepiam się wielorybów które na plaży wpierdalały 60 cm zapiekanki lub pizze. Nie mówcie mi,że taka ćwiczy z Chodakowską bo nie uwierzę...W tym roku widziałam tylko jedną wypakowaną babeczkę. Mieszkała koło mnie.
Była trochę podsuszona,ale całkiem zacny zarys mięśni. Z kolei na plaży leżała mega zadbana Pani koło 40stki...miło się patrzyło. Wręcz czułam kompleksy :D


Oczywiście powinnam żyć w zgodzie ze sobą i:
-patrzeć na swoje dziecko i to jak je wychowuje
-wyrzucać ładnie dalej śmieci do kosza
- dbać o chłopa co by mu piłka nie wyskoczyła
-wypoczywać a nie wstawać o 5 rano i wbijać szmatę w piach
-dbać o swoje ciało i zbijać ten wał tłuszczu na brzuchu.

...i tak żyje i robię, jednak obracam wśród tych konowałów i czasami nie mogę powstrzymać się od komentarzy.

Generalnie urlop był piękny, słoneczny i wspaniały. Zakochałam się w Pieninach i chcę tam wrócić ♥♥♥♥♥♥


Ps. Czy ktoś tu zauważył,że w zasadzie klimat morski tak agresywnie na mnie wpłynął? :D



21 maja 2015

MyProtein - Moja recenzja produktów

Jakiś czas temu otrzymałąm propozycje współracy z firmą MYPROTEIN. 
Bardzo chętnie zgodziłam się, ponieważ wiele razy słyszałam bardzo dużo pozytywnych komentarzy na temat produktów tej marki, jednak wolałam na własnej skórze przekonać się.

Kilka informacji o firmie:
  • Od 10 lat firma jest liderem w dziedzinie innowacyjności produktowej
  • Produkty są produkowane przez MyProtein
  • Współpracują z największym laboratorium kontrolno-badawczym
  • MtProtein jest członkiem stowarzyszenia ESSNA (the European Specjalist Sports Nutrition Alliance), które zrzesza specjalistów od treningu i diety sportowej z całej Europy
  • Cena w stosunku do jakości jest bardzo niska
  • Niskie koszta wysyłki. 3.95 euro (czas dostawy 3-5 dni roboczych) lub DARMOWA DOSTAWA przy zakupach powyżej 60 euro.

Co wybrałam? Wybrałam cztery rzeczy. 


IMPACT WHEY PROTEIN

Niezdenaturyzowany koncentrat bialka serwatki

Nie będę tutaj rozpisywać się na temat składu i wklejać regułki z internetu.

Moja Opinia - Smak Wanilia-Stewia

  • Białko nie jest bardzo słodkie (wielki plus za to) smak jest bardzo delikatny
  • Nie wyczuwam chemii co wyczuwałam w innych odżywkach
  • Stosuje ją głównie do owsianek, naleśników czy omletu. Odżywka troszkę zastępuje mi słodycze (dlatego tak lubię śniadania )
  • Nie mam problemów z gazami oraz z żołądkiem 
  • rozpuszczalność bardzo przyzwoita
  • fajne 1 kg opakowanie
  • Szkoda,że nie ma w środku miarki (minus za to)
Zawartość w 25g:
energia: 98,3Kcal
energia: 414,0kJ
białko (masa sucha): 20,5g
białko (masa rzeczywista): 19,6g
tłuszcz: 1,7g
węglowodany: 1,5g
wapń: 125,0mg
cholesterol: 0,5mg
Zwracamy uwagę, że powyższe informacje odnoszą się do wersji bezsmakowej. W przypadku większości wersji smakowych zawartość białek będzie niższa o około 3%, zaś w przypadku wersji czekoladowej o około 8%, z uwagi na dodatek kakao.

  • Skład: 100% zmiksowanych migdałów (ze skorupką)
  • Fanką tego typu rzeczy nie jestem. Masło orzechowe to kompletnie nie moja bajka,ale skusiłam się na masło z migdałów i...nie żałuje!
  • Wygląd? Fatalny. Czuje się jakbym jadła kupkę niemowlaka. Smak? niebo! 
  • Jestem oczarowana smakiem, konsystencją. Wypas. 
  • Bałam się,że po otwarciu czas spożycia będzie krótki, jest tam 1 kg masła,ale po otwarciu można spożyć w ciągu 3 miesięcy.  Jest to bardzo realna data :)


Zawartość w 100g:
Energia: 2594kJ
Energia: 627kcal
Białka: 25,3g
Węglowodany: 6,5g
(w tym cukry): 4,0g
Tłuszcze: 55,5g
(w tym nasycone): 4,4g
Błonnik: 11,7g
Sód: 14mg
W 100g dostarcza także:
witamina E: 24mg (200% RDA)
Magnez: 269mg (72% zalecanego spożycia dziennego)




Szorty do ćwiczeń

  • Wykonanie szortów jest całkiem solidne. Dobry,nieprześwitujący materiał.
  • W pasie posiadają silikonowe podtrzymanie dzięki czemu spodenki nie spadają i nie zsuwają się. 
  • Design bardzo mi odpowiada,ponieważ lubię stonowane stroje, mało wyróżniające się.
  • NIESTETY, spodenki w kroku są bardzo opięte i nie da się w nich trenować.
  • Nie wiem czy to wada fabryczna tego modelu czy faktycznie są na mnie za małe,ale koleżanka mniejsza ode mnie gabarytowo również skarżyła się na uwieranie. 
Wybrałam rozmiar S ponieważ najbardziej odpowiadał moim wymiarom.
Szkoda,ponieważ bardzo cieszyłam się,że będę mieć porządne gacie. 
(zdjęcia w rozkroku brak, przez mocną widoczność moich narządów :D )



  • Absolutny HIT. Mogłabym doczepić się jedynie do tego,że mają dość wysoki stan, czego nie lubię.
  • Spodnie wykonane są z grubej bawełny. Pojemne kieszenie, regulowane w pasie sznurkiem.
  • Mocne ściągacze na samym dole.
  •  Fajny krój przez to,że mają wąską nogawkę.
  • Są bardzo wygodne i ciepłe. 
  • Nie zauważyłam by kolana się wyciągały a chodzę w nich w zasadzie cały czas.


Podsumowanie:
Jestem bardzo zadowolona z przetestowanych produktów  .Wszystko odpowiada moim kubkom smakowym oraz moim jelitom. 
W końcu mam porządne spodnie dresowe które z dumą mogę reklamować :D
Ubolewam jedynie nad szortami.

15 maja 2015

Recenzja Blendera - Braun Multiquick 7 MQ 745

Z zamiarem wymiany blendera czaiłam się już dobre parę miesięcy i cieszyłam się w duszy, kiedy któregoś dnia nasz Bosch zaliczył padaczkę. Niestety posiadając w domu takiego chłopa jak Zbyszek, nic od razu nie idzie do kosza. Blender został pospawany i dalej dzielnie służył.
Parę dni temu Fitlovin.pl pisała o swojej wishliście- wakacyjno-urodzinowej. 
Kiedy zobaczyłam,że na liście ma blender i to taki który właśnie chciałam kupić, znowu mocno się nakręciłam,że może warto to już zrobić i nie przekładać ciągle, a póki jakaś kasa jest, to trzeba inwestować. 

No i mam :)



Braun Multiquick 7 MQ 745 

W euro.com.pl jest aktualnie promocja na niego. W internecie może i można taniej kupić, ale wolałam jednak zaopatrzyć się na miejscu. W razie problemów nie będzie zabawy w wysyłki.


Najważniejsze cechy:

Moc silnika: 750 W
Regulacja obrotów:Smartspeed-płynna
Przycisk bezpieczeństwa: kontrolka świecąca na czerwono/zielono
Wykonanie: stal nierdzewna. 
Funkcje: kruszenie lodu, mieszanie, miksowanie, rozdrabnianie, siekanie,ubijanie piany
Wyposażenie: 600ml pojemnik z miarką do blendowania zup i sosów.
1250ml pojemnik z nożami,także tym do kruszenia lodu,siekania oraz spełniający role dzbanka do blendowania.
350ml szatkownica z nożem oraz trzepaczka do ubijania piany.

Moja opinia:

Blender jest naprawdę porządnie wykonany. 
Elementy ze stali są troszkę ciężkie,ale dzięki temu wiem,że posłuży nam długo. 
Łatwo się montuje i demontuje.
Blenduje w ekspresowym tempie. 
Mój poprzedni miał 280W,więc efekt naprawdę widzę.
Wielki plus za czujnik bezpieczeństwa. Dzięki niemu jestem troszkę spokojniejsza,że dziecko samo nie włączy urządzenia. 
Przeraziło mnie troszkę blendowanie mrożonych truskawek. Miałam wrażenie,że zaraz rozwali pojemnik.
Łatwo i szybko się myje.
Wrażenia póki co pozytywne.
Jego zastosowanie jest bardzo szerokie bo oprócz szatkowania warzyw, można również wrzucić mięso czy sery. 

Posiekana pietruszka. 

Poszatkowana marchewka.

Zmielone migdały

Koktajl z mrożonych truskawek,banana i płatków owsianych


Natalio, dzięki za nieświadomą zapewne, motywacje do zakupu tego sprzętu. Polecam ci go z czystym serem :)





Jeśli zastanawiasz się również nad kupnem młynka do kawy który zmieli nie tylko kawę ale i ziarna na mąkę w drobny pyłek to zachęcam Cię do kupienia produktu w który zaopatrzyłam się w zeszłym roku.
Minął rok użytkowania i jestem bardzo zadowolona z jego funkcji. 



30 kwietnia 2015

Ruchoma ścianka wspinaczkowa.

W marcu miałam możliwość jako jedyna z pierwszych osób przetestowania czegoś nowego i godnego uwagi. 
Ruchomowa Ścianka wspinaczkowa Climbing Wall Everest ,bo o tym mowa.

W zasadzie nigdy nie miałam styczności ze wspinaniem się, lęk wysokości chyba robił swoje a i do rekreacyjnego wspinania  potrzebny był zawsze partner do asekuracji, którego wiecznie brakowało.
Któregoś dnia dostałam telefon czy chciałabym spróbować sił w czymś nowym na rynku, jak usłyszałam,że chodzi o wspinanie to już miałam mokre gacie ale do odważnych świat należy :-)
...i było naprawdę...zajebiście!



Czym się różni ruchoma ścianka od tradycyjnej?

  • Ścianka mierzy 3 metry,więc nawet dla takich osób jak Ja, te 3 metry tragedii nie robiło
  • Posiada trzy ruchome płaszczyzny które stale zmieniają rozmieszczenie uchwytów, dzięki czemu powstaje coraz to nowa trasa
  • Zmienny kąt nachylenia. Od banalnie prostego do mega trudnego. (od -45 do +15 stopni)
  • Brak konieczności asekuracji przez drugą osobę
  • Różne poziomy natężenia mocy (można wspinać się żółwim tempem lub bardzo szybko)

Na początku ciężko było w ogóle tam wejść i utrzymać się parę sekund. 
Całe ciało mocno spinało się a mięśnie pracowały na full obrotach.
Taka forma treningu jest idealna moim zdaniem w dni kiedy mamy do wykonania kardio.
Można się nieźle spocić, do tego zmuszamy nasz mózg do pracy,żeby łapać się uchwytów w celu niespadnięcia. 
Jeżeli miałabym do wyboru trening na rowerku lub trening na ściance to zdecydowanie wybieram drugą formę.

Jest to na pewno coś nowego na rynku polskim ale warte uwagi. 

Przy takim kącie to nie jest takie proste :)


Jeśli tylko w waszym klubie pojawi się taka ścianka to koniecznie wypróbujcie :)

8 kwietnia 2015

Co ja noszę czyli nie samymi dresami człowiek żyje.

Kiepska ze mnie fashionistka.
Nigdy nie miałam smykałki do ubierania się. Zawsze mówiłam,że przydałaby mi się jakaś stylistka która zabrałaby mnie na zakupy.
Rzadko kupuje ubrania w cenie regularnej.
Zazwyczaj są to wyprzedaże, buszowanie po stronkach z używanymi ubraniami, moje ukochane lumpeksy lub po prostu sklepy internetowe.
Stawiam przede wszystkim na wygodę. Rzadko zakładam buty na obcasie.
Męczę się w nich i czuje się nieswojo. W szafie mam dwie pary koturn które zakładam baaaaardzo okazjonalnie :)
Ulubione ubranie to koszule, jeansy lub wygodne materiałowe, trampy i skóra.
Mogłabym tak chodzić cały czas.
Lubię kupować ubrania i sprawia mi to przyjemność teraz kiedy wyglądam dobrze. 
Nie lubię wydawać pieniędzy na ciuchy sportowe. Parę sztuk zupełnie wystarcza w szafie. 




Bluzka Vero Moda SH 3 zł

1 kwietnia 2015

Podsumowanie Marca

Marzec minął całkiem nieźle jeśli chodzi o treningi. Spełniłam swoje małe postanowienia i do mojej domowej siłowni dołączyły dwa nowe odważniki Kettlebell. 12 i 16 kg. 
Jestem bardzo zadowolona bo lubię uczyć się nowych rzeczy i poznawać treningi z nowymi sprzętami. Przyjemnie jest zrobić swing z szesnastką :D


Moje dzieciaczki :D



Z Kettlami wiążę póki co moje treningi. Podoba mi się to i chcę się nauczyć techniki, chociaż ciężko mając pod ręką tylko filmy z YT.
 W dni przypadające na trening nóg dokładam sztangę i ogarniam technikę zarzutu na bary, bo jednak te 30 kg trzeba jakoś wpakować na siebie.


Jeżeli chodzi o jedzenie to ogarnęłam swoją miskę troszkę przez półtora miesiąca i bardzo się cieszę bo parę cm spadło z obwodu brzucha.
Nauczyłam się jeść drugie śniadania (porządne i wartościowe), zwiększyłam ilość spożywanego białka i więcej ryb jem. Zdarzają się odstępstwa od diety ale to się wytnie.
Taki sposób jedzenia jaki teraz objęłam,bardzo mi się sprawdza. 

Takie sałatki ostatnio bardzo wpadły mi w oko
Mieszanina warzyw, kasz lub ryże plus białko.
PYCHA!



Twarożek z brokułami odkryłam dzięki jednej blogerce, uwielbiam!
Do tego zdrowe tłuszcze w postaci orzechów.



Jakiś czas temu, kupiłam sobie szczotkę do masażu z Rossmana. Pierwsze użycie było dosyć bolesne, mimo tego,że pod prysznicem myję się szorstką gąbką, jednak kolejne podejście było już dużo lepsze. Używam szczotki co drugi dzień, czasami codziennie. Skóra jest napięta, gładsza i bardziej elastyczna. 
Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu :)
POLECAM




Niedługo Święta. W piątek wyruszamy w kierunku Wawy. 
Chcę mamę troszkę rozpieścić i upiękę jej pasztet z soczewicy. Tym razem będzie z ogórkami kiszonymi. Ostatni z żurawiną bardzo jej smakował.
Do takiego domowego pasztetu musi być chlebek domowej roboty.
Zachęcam Was do zrobienia go. Jest rewelacyjny. 


Przepis na pasztet z książki "Jadłonomia" - polecam. 



A jak u Was z treningami ??

29 marca 2015

Nie chcę, nie umiem, nie potrafię...czyli chcę, umiem i potrafię. Parę słów o snatchu i rowerku...

Odkąd pamiętam moją dewizą życiową było hasło: "Nie chcę, nie umiem, nie potrafię" - to hasło ciągnęło się za mną jak rzep psiego ogona. W zasadzie w trakcie narodzin już to było hasłem przewodnim, bo zaplątałam się pępowiną wokół szyi i nie potrafiłam wyjść, na szczęście lekarze byli obok. 
W podstawówce jak i dalej nauczyciele mówili,że jestem mądra i mogę tak wiele osiągnąć,ale jakoś ja im nie wierzyłam....pamiętam panią z W-F która wypychała mnie na zawody w bieganiu a ja i tak zawsze jej padałam przed metą jak mucha. Każde zawody w zasadzie przewalałam.

Kiedy ojciec próbował mnie uczyć różnych rzeczy, płakałam i przez łzy mówiłam "nie umiem, nie potrafię, nie chcę", ale on tak we mnie wierzył...podejrzewam,że dalej tak myśli i chyba dobrze....



W zasadzie nie wiem od kiedy stałam się taka ambitna...Może ten sport mnie tak zmienił? A może po prostu z wiekiem to przyszło? Stałam się samicą posiadającą maleństwo, będącą szyją rodziny (ależ sobie dosładzam) której zadaniem jest ogarnąć każdego dnia cały ten system...nie ma dla mnie słowa "nie chcę" czy "nie potrafię"

Takie myśli przeszły mnie dziś kiedy stałam boso w pokoju na macie próbując zrobić snatch-a kettlem. 
Ciągle maltretuje technikę tego ćwiczenia, sto razy oglądam film PowerWorkoutu i słucham uważnie co moje guru ma do powiedzenia (czyt. Angela) a i tak walę sobie kulką w rękę. 
Gryzę,kopie i ciskam tymi odważnikami ale wiecie co? Nie poddaje się. 
Brnę i będę brnęła aż zrobię to należycie. 
(no chyba,że do tego czasu jak nie ogarnę jednak, będę miała forsę i zorganizują dla mnie intro w Zielonej Górze ).

Nie cierpię być opierdalaczem technicznym w tym co robię.
Jeżeli nie potrafię,szlifuje, pytam, wysyłam filmy. 
Fitlovin wie o co chodzi. Prawda Natalia? :)

Czasami żałuje,że taka zawzięta nie byłam odkąd zaczęłam ssać pierś mamy, może szybciej stałabym się mądrzejsza? 

Ktoś kiedyś powiedział,że nie należy dziecku przyklaskiwać jak coś mu się udało, bo w życiu dorosłym tak nie będzie, ale ja nie podzielam tej opinii. 
Uczyliśmy dziś Gochę jeździć rowerem na dwóch kółkach. 
Podobała mi się postawa młodej. Zawzięta była w tym bardzo. 
Nie zniechęcała się mimo upadku itp. Dopingowaliśmy jej, nie opieprzaliśmy, nie krzyczeliśmy i nie wymagaliśmy. 
Motywowaliśmy i wiecie co? Pojechała :D 
Moje 4 letnie dziecko zasuwało jak wściekła.





Podoba mi się to,że nie jest taka jak jej mamusia w jej wieku...
"NIE CHCĘ, NIE UMIE, NIE POTRAFIĘ" 
Ja również wywalam te słowa ze swojego życia....

CHCĘ, UMIEM I POTRAFIĘ! 
 I NAUCZĘ SIĘ TEGO "SNATCH-A"!






11 marca 2015

JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ! Chrzań hejty

Ile razy odkąd zaczęłaś ćwiczyć miewałaś dość? ile razy siadałaś i stękałaś,że nie widać efektów pracy którą wkładasz w swoją sylwetkę? Nie mów mi,że robisz to dla zdrowia bo ci prawie uwierzę :)
Ile razy ktoś Cię schejtował?
Jestem 4 lata po porodzie, i od 3 lat chudnę,masuje,rzeźbie. Robię to głównie by się SOBIE podobać, robię to bo lubię, robię to bo sprawia mi to przyjemność, bywają dni,że nie robię tego bo nie mam ochoty, nie zmuszam się. Wtedy leżę i pachnę. 



































Nie jestem zawodowcem, nie jestem też zapalonym sportowcem, 
W internecie i na blogach roi się od tych szczupłych brzuszków z wypiętymi dupkami, większość z nich to młode dziewczyny, staram się do nich nie porównywać, chociaż usilnie w swojej głowie biegnę jak pies za nimi by równie zajebiście wyglądać. Czasami nakładam sobie jakąś wewnętrzną presje. MUSZĘ! 
Nie muszę. Urodziłam. Moje ciało zmieniło się. Tak...wiem, poród to nie wymówka, przecież masa kobitek po porodach ma mega ciałka , doszły do tego ciężką pracą,ale... JA to JA. ok? 
Mam swoje małe cele, małe priorytety. 
Każdy je z Nas ma. 
W blogosferze roi się od anonimowych troli którzy hejtują. Nie tak daleko jak wczoraj, w podsumowaniu treningu siłowego jednej z blogerek, ktoś jej pocisnął,że mogłaby więcej, mocniej,szybciej...że powinna lepiej wyglądać, w końcu ćwiczy już tak długo. 
Ćwiczy nie dla sylwetki sportowca,tylko dla przyjemności, być może jej celem jest wykonywanie poprawnie każdego ćwiczenia i każdego dnia to szlifuje a może celem jest po prostu dobre samopoczucie i tyle.
Mnie też ktoś powiedział,że istnieje tutaj tak długo a co osiągnęłam? Trochę zabolało...
Oglądam każdego dnia moje ciało i widzę jakie zmiany w nim zaszły, śmiem powiedzieć,że jak na rekreacyjnie trenującą mamunie w domu która nie trzyma się diety sportowca a zeżre sobie czasami foremkę pasztetu z soczewicy a wieczorem walnie szklankę piwa z chłopem,  niezłe wyglądam.
Chociaż muszę powiedzieć,że ostatnimi czasy staram się mocno trzymać poprawną miskę. Sprawdzam. Testuje.
Nie mam six packa, mam tłuszcz, mam słoneczko z rozstępami na brzuchu i marszczy mi się jak pochwa 70 latki. Pieszczę się z tym brzuchem jak fanka Biber-a. Brzuch progresuje, na swój sposób, ale progresuje. Najważniejsze,że nie rośnie :D
Chcę być silniejsza,wytrzymalsza i w pełni akceptować siebie. Jestem fajną matką-polką która w sumo przysiadzie podnosi 31 kg, która sprzedaje sukienki by kupić nowego ketla i ma swoje małe marzenia. 

Pamiętaj...jeśli ktoś ci mówi,że gówno widać,że nie robisz postępów,pyta gdzie ten zarys bica, nie przejmuj się. Rób swoje. W końcu Ty to widzisz. 



JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ :D






22 lutego 2015

Apetizer,Neosine i Tulleo czyli shitowe suple dla dzieci

Przerażają mnie reklamy w telewizji, przerażają mnie produkty jakie wchodzą na rynek. Ostatnio namiętnie reklamują trzy suplementy diety które wzięłam pod lupę. Mowa o produktach dla dzieci.




Apetizer czyli suplement diety dla małego niejadka.

Skład:
Woda, cukier, sorbinian potasu (substancja konserwująca), kwas L-askorbinowy, ekstrakt z owocu anyżu, ekstrakt z korzenia cykorii, suchy wodny ekstrakt z mięty pieprzowej, guma ksantanowa (substancja zagęszczająca), sproszkowany ekstrakt z owocu kopru, wyciąg z owoców grejpfruta, amid kwasu nikotynowego, D-pantotenian wapnia, chlorowodorek pirydoksyny, monoazotan tiaminy, ryboflawina, kwas pteroilomonoglutaminowy, D-biotyna, cyjanokobalamina.

Opis producenta:
„To specjalnie dobrana kompozycja ziół oraz witamin. Wyciągi z ziół zawierają między innymi substancje goryczkowe, dzięki czemu wzmagają wydzielanie soków trawiennych. Zapewniają prawidłowy przebieg procesów trawiennych, przyswajanie pokarmów oraz zwiększają łaknienie, zwłaszcza u małych dzieci. 
Składniki preparatu likwidują wzdęcia oraz zapewniają prawidłową perystaltykę jelit. Wyciąg z owoców grejpfruta zawiera witaminy, flawonoidy oraz sole mineralne. Jest naturalnym środkiem poprawiającym odporność organizmu. Ułatwia trawienie, wzmaga perystaltykę jelit i przyspiesza przemianę materii.”


Oprócz tego,że w składzie mamy przeróżne witaminy z grupy B,wyciągi z ziół to oczywiście na drugim miejscu mamy cukier a parę składników dalej Gumę Ksantanową czyli nic innego jak sfermentowany cukier ze zmutowanej kukurydzy.



Tulleo czyli utul swoje dziecko do snu syropkiem.


Skład:
10 ml produktu zawiera: Wyciąg z liści melisy 100 mg, Wyciąg z koszyczków rumianku 100 mg, Wyciąg z kwiatostanu lipy 100 mg, Wyciąg z kwiatów róży stulistnej 100 mg.

Opis producenta:
"Preparat ma postać pysznego syropu przeznaczonego do stosowania doustnego. Charakteryzuje się naturalnym składem o prozdrowotnym działaniu. Zaliczany jest do szerokiej kategorii złożonych suplementów diety. Zawarte w nim wyciągi (z liści melisy, koszyczków rumianku, kwiatostanu lipy, kwiatów róży stulistnej) wykazują właściwości uspokajające i relaksujące. Produkt przyczynia się do rozładowania napięć emocjonalnych i wyciszenia organizmu. Działa łagodząco na objawy stresu. Zdecydowanie poprawia jakość snu i ułatwia zasypianie. Preparat wspomaga leczenie bezsenności i zaburzeń sennych.



Skład produktu wydaje się całkiem w porządku, znajdujemy same zioła. Pytanie tylko nasuwa mi się...PO CO TO PODAWAĆ?



Neosine preparat na odporność


Skład:
Substancją czynną leku jest inozyny pranobeks (kompleks zawierający inozynę oraz 4 acetamidobenzoesan 2-hydroksypropylodimetyloamoniowy w stosunku molarnym 1:3).
1 ml syropu zawiera 50 mg inozyny pranobeksu.
5 ml syropu zawiera 250 mg inozyny pranobeksu.
Pozostałe składniki to: metylu parahydroksybenzoesan, propylu parahydroksybenzoesan, sacharoza, kwas cytrynowy bezwodny, wodorotlenek sodu, glikol propylenowy, aromat bananowy AR 0010, woda oczyszczona.

Działania niepożądane:

Często (u 1 do 10 osób na 100):
  • przemijające zwiększenie stężenia kwasu moczowego we krwi;
  • podwyższenie aktywności enzymów wątrobowych lub stężenia azotu mocznikowego we krwi;
  • nudności, wymioty;
  • ból brzucha;
  • wysypka skórna (czerwone, swędzące grudki na skórze);
  • ból głowy, zawroty głowy;
  • zmęczenie lub złe samopoczucie;
  • bóle stawów.



Niezbyt często (występują u 1 do 10 osób na 1 000):
  • biegunka;
  • zaparcia;
  • nerwowość;
  • senność lub trudności w zasypaniu (bezsenność);
  • wydalenie dużej ilości moczu (wielomocz).
W składzie mamy zarówno cukier jak i parabeny które jak ostatnio coraz głośniej,że są szkodliwe do tego dochodzi glikol propylenowy który wg polskiego prawa jest bezpieczny, jednak coraz większa rzesza fanów eko przedstawia argumenty o szkodliwości tego składnika. Producenci używają go do wyrobów tytoniowych ,stosowany jako konserwant i emulgator (jego symbol to E1520).

Patrząc na te przypadkowe produkty, które wybrałam do opisania, bo najczęściej je widzę w Tv zastanawiam się po jakiego grzyba rodzice to kupują?
Po co ci Apetizer? Jesteś tak leniwym rodzicem by urozmaicić dietę dziecka lub zastanowić się nad przyczyną tego,że nie chce jeść? Może nie je, bo nie potrzebuje więcej? Może nie je, bo ma probemy na tle psychicznym...Ale tak...najprościej jest nabrać się na chwyt marketingowy i kupić za 15zł syropek który załatwi sprawę. Skoro apetizer zawiera tak wiele witamin to dlaczego nie podasz dziecku tychże składników w postaci normalnego posiłku? Dlaczego wieczorem nie poczytasz dziecku bajki, nie przytulisz się, nie spędzisz więcej czasu z nim. 
Dzieci nie śpią dlatego,że nie chcą, tylko dlatego,że czegoś im brakuje,a kiedy już dziecko nie je i nie śpi to choruje a kiedy spada mu odporność co podajemy? Neosine, lek na podwyższenie odporności który nie dość,że ma fatalny skład, to działania niepożądane nie zachęcają do podania jednak tego syropu dziecku.
Twoje dziecko może być zdrowe i szczęśliwe i nawet spać calą noc.
Zdradzić ci tego sekret? Dbaj o nie. Kochaj je. Poświęcaj mu czas i rozmawiaj z nim.


Za 50 zł czyli średnia ceny tych trzech „suplementów” możesz kupić płatki owsiane, jabłka, banany, brokuły,cytrynę, miód, rybę i wystarczy ci jeszcze na bilet autobusowy by zapisać się do biblioteki w celu poczytania codziennie bajki na dobranoc. 


10 stycznia 2015

Matka-Polka podsumowuje rok 2014

Gdybym miała podsumować zeszły rok muszę powiedzieć,że nie był zły. To był raczej spokojny rok. 
Udało mi się osiągnąć parę rzeczy z czego jestem zadowolona. 



W styczniu zrobiłam sobie reset-owy weekend i poleciałam do siostry, która mieszka 2000 km stąd. Bardzo za nią tęsknie i te chwile spędzone razem są jak na wagę złota. 




W czerwcu spełniam swoje wielkie marzenie ( w zasadzie spełnił mi je tato, dziękuje tatusiu!) i pojechałam na koncert Linkin Park. To było niesamowite wydarzenie w moim życiu. Mając 13 lat zaczęłam ich słuchać. Dziś mam prawie 27 i dalej wielką sympatią darzę tą kapele, ich muzyka szła ze mną przez polowego mojego życia i wiele rożnych wspomnień zostało. 
Parę dni później jechałam do Rybnika z psiapsiółą na 30 seconds to Mars.
W sierpniu moja skromna postać ukazała się w gazecie Superlinia, TUTAJ możecie poczytać
Dostałam pracę która szczytem marzeniem moim nie jest, ale zapewniła mi spokój finansowy, dzięki czemu mogłam zrealizować parę celi. W sumie jakby tak popatrzeć z boku, praca na ten okres czasu  jest całkiem niezła, Wolne popołudnia, wolne weekendy. Dla mnie...człowieka który odkrył jakiś czas temu,że ważne dla niego jest zacisze domowe i spędzanie wspólnie czasu rodzinnie to idealne rozwiązanie. 
Praca w korporacjach,wyjazdy...to nie dla mnie. Nie bez powodu chciałabym kiedyś zostać posiadaczem agroturystyki w górach. Spokój, harmonia, stabilizacja. To są dla mnie priorytety. 

Zebrałam się w sobie i w październiku zapisałam się na prawo jazdy. W zasadzie przestałam analizować to czy już jest pora, chce aby na pewno, a może nie..po prostu zapisałam się i tym sposobem przed wczoraj stałam się drajwerem pełnoprawnym. 

Ale żeby nie było tak mało to stałam się też operatorem wózka widłowego. Tak. Całkowicie to odbiega od mojego aktualnego zajęcia ale chciałam to zrobić. Gdzieś tam jakieś plany mam związane z tym widlakiem ale też te dwa kursy dodały kolejnej pewności siebie. Poza tym...to naprawdę fajna sprawa pomykać sobie takim urządzeniem no i poznałam fajnych ludzi. 
Dobrze jest kończyć coś co się zaczęło. Parę lat temu nie byłam taka mądra, Dziś daje mi to dużą satysfakcję. 

Ze spraw sportowych...w Lutym przemogłam się do biegania. Dzięki Agnes. Nakręciła mnie pozytywnie. Całkiem przyjemna to była pora, byłam zdziwiona jak moja kondycja się poprawiła i potrafiłam bez zatrzymania biec godzinę. Nie robię tego regularnie, po prostu wskakuje w buty kiedy mam ochotę.

Dzięki Fitlovin treningi siłowe stały się bardziej sensowniejsze. Odkryłam więcej ćwiczeń ze sztangą, dodawałam obciążenie i tym sposobem przywitałam Nowy Rok z nowym sukcesem. Przysiad ze sztangą bez stojaka 27 kg. Spore dla mnie wyzwanie, trenowanie podrzutu sztangi. 
Natalia ułożyła mi nowy plan treningowy, także jeśli chcecie profesjonalnie to walcie do niej, bo dziewczyna zna się na rzeczy i ma skończony kurs trenera. 
W Listopadzie poszłam na zajęcia z futbolu amerykańskiego o którym pisałam TUTAJ
Było super, ale jakoś nie podołałam kolejnym obowiązkom. 









Muszę powiedzieć,że jestem zadowolona z siebie. Cieszę się,że wciąż idę na przód. Jakoś w dalszym ciągu nie mogę znaleźć jednej drogi która bym szła, robię dużo różnych rzeczy, ale dzięki temu czuje się bardziej wszechstronna. 

Nie zakładam celi na rok 2015. Zostawiam je życiu. Bo różnie to bywa...chcę iść do przodu. Po prostu.



4 stycznia 2015

Jak się odchudzać czyli głupota boli. Mnie boli.

Odkąd zadecydowałam,że biorę się za siebie główną stroną na której namiętnie przesiadywałam było forum Vitalia. To było niczym guru moje. Straciłam tam naprawdę sporo godzin zanim odkryłam wartościowe osoby i blogi za którymi poszłam i przede wszystkim zmądrzałam.
Na szczęście ominęło mnie odchudzanie się z dietami,pewnie dlatego,że jestem zbyt leniwa na takie rzeczy. 

niestety duży szereg tych osób nie zdobywa kolejnego levelu i żyje cale życie w świadomości,że należy jeść musli z mlekiem otłuszczonym na śniadanie)


Chudłam bardzo wolno, z 10 kg przez 2 lata ale z perspektywy czasu cieszę się, bo wiem,że mój organizm jest ustabilizowany. 
Kiedy zdecydowałam się na założenie bloga nie miałam na celu "prowadzenia" ludzi. Dawania im, (kobietom po ciąży bo chyba w tą stronę początkowo miałam iść) rad, co mają jeść, kiedy najlepiej ćwiczyć i co ćwiczyć. Nie podejmowałam się takich kroków bo zwyczajnie nie miałam do tego prawa. Oczywiście...można zasugerować coś, można podzielić się wiedzą którą otrzymało się od MĄDRZEJSZEJ,DOŚWIADCZONEJ osoby. 
Przejrzałam blog i nie znalazłam postów z SUPER RADAMI MATKI POLKI. Stroniłam nawet od układania planów treningowych. 
Tymczasem, po tych 2 latach jak już sobie tutaj szkrobie i odcięłam się od forum vitalii  i nabyłam pewną wiedzę, dziś znajoma pokazała mi FP dawnej znajomej, która założyła sobie profil w celu motywowania siebie i innych mamusiek. 
Wszystko byłoby pięknie fajnie gdyby...nie bawiła się w dietetyka i trenera. 
Układanie planu dietetycznego na cały tydzień w którym znajdują się na II śniadania wafelki knopers czy batonik musli jest szczytem potężnej wiedzy w tematyce dietetycznej, do tego dorzucamy jeszcze bardzo mocno otłuszczone mleko i twaróg..najlepiej również chudy a na śniadanie musli z jogurtem owocowym no i mamy całkiem niezły zestaw redukcyjny. 

Ale spoko, rozumiem, ja też kiedy zaczynałam byłam głupia i naiwna i wierzyłam tego typu stronkom. Nie żebym dzisiaj była jakimś super znawcą, ale..ale..Dlaczego baby są takie durne i zakładają tego typu strony z radami z dupy...bo inaczej tego nie da się nazwać. 

Chcesz jeść musli i zajadać to knopersem? Żryj tak, ale nie dawaj takiego przykładu innym. 
Biłabym brawo gdyby tego typu dziewczyny pisały: "słuchaj...nie znam się, nie mam takiej wiedzy, weź podejdź na siłkę sobie, zagadaj do trenera, daj mu do łapy kasę, koleś/ówa test Ci  zrobi,sprawdzi, pomierzy i poprowadzi" lub: " Wiesz co...nie wiem...nie znam się, może po prostu spróbuj odstawić syf chemiczny i poruszaj się".
Tymczasem...chętnie zgłosiłabym do Fb tego typu strony za propagowanie GÓWNA. 


Get In Touch