26 listopada 2014

Odkryłam po 3 latach,że to co robię jest jednak pasją.


Czy pasja jest z czymś co robimy cały czas i za każdym razem czujemy powiew endorfin? Czy może pasja to coś co jest w nas, coś co nastraja nas naprawdę mocno pozytywnie ale też coś, co czasami odkładamy na bok,coś co nas na chwile wypala lub nie mamy czasu,energii,siły.Skupiamy nasze życie na czymś innym w danej chwili....

W internecie aż śmierdzi od ilości endorfin. Masz doła? Poczytaj książkę Pawlikowskiej (aktualnie pozbywam się 3 tomów, ktoś chętny? :D) Masz doła? Zmuś się do treningu, nic przecież nie działa lepiej jak powiew potu spod mojej pachy i zarąbiste zakwasy na drugi dzień. Jak powiesz,że nie masz czasu to fala hejtów napłynie,że ludzie ciężej pracują i wszystko godzą.Ale co mnie obchodzi pani X?

Nie przyszłam się usprawiedliwiać, nikt przecież nie zauważyłby,że Matka-Polka przestała pisać, życie blogowe kręci się nadal, inni przychodzą inni odchodzą. Czy odchodzą tylko Ci którzy rezygnują? Nie. A może ja to tak odbieram? Blogerki myślą: "no tak, przestała pisać,pewnie wpieprza chipsy, olała zdrowy styl życia" Ale halo...matko-polko, brak pisania nie oznacza,olanie systemu prawda? No niby tak...

Przyznaje się bez bicia,średnio u mnie w ostatnim czasie z aktywnością, sporo się nałożyło w ostatnim czasie rzeczy i treningi były jednak ostatnią rzeczą o której myślałam, przynajmniej słowo REGULARNOŚĆ nie istniało tutaj.
Dni bywały porozwalane, w ciągu dnia widziałam się z córką 2h?Naturalne było,że pasja zostawała odkładana na plan późniejszy.
Ale...żeby nie było...moda na zdrowy styl życia weszła w krew i o ile mało czasu na treningi to przygotowywanie posiłków wciąż jest na tym samym poziomie, cieszy mnie to,że nawyki zostały zmienione w sposób bardzo świadomy.

Jednak po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku iż...to co robię jest PASJĄ.
Odkurzyłam sztangę, wyciągnęłam hantle, powiesiłam TRX, włączyłam dubstep i założyłam rękawice. Nie potrzebowałam poczytać "Jesteś Cudem" by się zmotywować do czegokolwiek, mam chyba taką banie,że sama sobie w niej poukładałam wszystko.

Od 2 dni mam mega zakwasy w udach, chodzę jakby spuścili mi porządny wpierdziel..nie ukrywam, nie lubię zakwasów, inni je uwielbiają, czują,że zrobili kawał dobrego treningu, Ja natomiast czuje,że kiepsko wykonałam rozciąganie PO.

Lubię być w ruchu, lubię robić to co lubię ale nie lubię zakładać sobie za dużo na przysłowiowe bary.
Priorytetem jest w tym momencie skończyć to co zaczęłam,a czas na treningi też będzie.

Matko-Polko czy już uzmysłowiłaś sobie,że miesięczna przerwa w pisaniu nie oznacza przerwy w życiu? Że można jeść zdrowo, ćwiczyć, robić inne rzeczy i nie zawsze pisać o tym..? TAAAAAA :)

Więc..żyje, mam się dobrze,sprzedaje Pawlikowską i uśmiecham się :)











Ps. Miałam napisać o wydarzeniu w którym uczestniczyłam z początkiem listopada i na pewno to zrobię mimo tego,że nie dam rady jednak póki co uczestniczyć na stale w tym.

18 komentarzy:

  1. to fakt, że niektórzy od razu myślą, że jak blogerka przestała pisać to pewnie wpierdziela chipsy leżąc na kanapie przed telewizorem, szkoda, że nikt nie pomyśli o tym, iż być może coś się w życiu wydarzyło, nałożyło się na siebie wiele obowiązków czy po prostu rzeczy, które są znacznie ważniejsze od treningu ;) cieszę się niezmiernie, że odkryłaś, iż jest to Twoja pasja :) Twoje zdanie na ten temat jest tutaj najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh potrzebowałam na to sporo czasu :)

      Usuń
  2. Też nie lubię zakwasów i myślę o nich dokładnie to samo co Ty, cóż.. ile ludzi tyle opinii. A czas.. nie zawsze jest na trening i nie powinno się wkładać ludzi do jednego worka mówiąc, że pani X też pracuje, ma dziecko, tralalala a na trening znajdzie czas. Przecież każdy ma inne życie.. :)

    Świetnie wyglądasz Matko-Polko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje keep dreams close :)

      Usuń
    2. Agniecha!
      Wyglądasz bosko i masz dużżżooooo bardzo pozytywnej energii<3<3<3!!!
      Nic dodać nic ująć. Teraz ty jesteś dla mnie MOCNĄ motywatorką;-))))
      U mnie w tej chwili bardzo trudne życiowe zmiany...
      Zobaczymy jak to wszystko przetrzymam.
      Lubię czytać Twojego bloga. Dodaje mi sił;-);-)!!!
      Kreuj dalej i trenuj ostro!!
      buziaki<3;-))):-D!

      Usuń
  3. Pasja ma to do siebie, że nie liczymy na nią czasu, po prostu płyniemy na fali ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. chciała bym mieć w sobie tylko trochę Twojej pasji....:)
    Aga wyglądasz zjawiskowo a te uda kawał dobrej roboty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu Ty na pewno też masz jakieś inne równie wspaniałe pasje :)

      Usuń
  5. A mi nawet do głowy nie przyszło że "siadłaś na kanapie". Jakoś kompletnie mi to do Ciebie nie pasuje. A przerwa czy to z braku czasu czy zwykłego niechciejstwa jest czasem potrzebna. Właśnie po to, żeby "przewietrzyć" umysł i zatęsknić za aktywnością. Bo to jednak fajne jest, jak w końcu się zrozumie, że sport to nasze uzależnienie. :-) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. aaa no i chciałam Ci napisać, że siostra powinna Ci zazdrościć tych pięknych mięśni :-) Extra wyglądasz - widać pracę włożoną w ciało!

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezłe bicki :D. Ja teraz jestem w ćwiczeniowym dołku, ale zmotywowałaś mnie tym wpisem :).

    OdpowiedzUsuń
  8. To zależy od człowieka. U niektórych faktycznie brak aktywności blogowej = brak aktywności treningowej. Wystarczy poczytać te posty, w których piszą o wielkim come backu, ale tak naprawdę, co to zmienia :D? Niech każdy żyje swoim życiem, nie mnie to oceniać.

    Powodzenia Aga!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zakwasy lubię:) Może to i przyziemne, ale tak:) i tęsknię za nimi. Od pół roku nie było mi dane, bo kręgosłup się popsuł i w ciąży wolno mi było tylko spacerować. Teraz Córa ma 2 miesiące i zastanawiam się kiedy wyskrobać czas na powrót do aktywności. Do moich zakwasów:) Do uczucia spełnienia po treningu, gdzie wychodząc z sali, zdejmowałam rękawice i jedyne co miałam ochotę zrobić to położyć się i nie ruszać przez tydzień, a mimo to brałam prysznic i biegłam jeszcze do domu. Ta energia, ten zastrzyk wszystkiego co dobre i nawet ból przy wstawaniu dnia następnego dobrze mi się kojarzy:)
    BTW figurę masz przepiękną! Mam nadzieję, że też uda mi się znaleźć czas na aktywność i wrócić do figury sprzed ciąży. Naprawdę napawasz otuchą:)

    OdpowiedzUsuń
  10. nawyki jest bardzo ciężko zmienić...wszyscy o tym wiemy, dlatego gratuluję sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedługo sprzedaż tomów Pawlikowskiej to będzie dowód na powrót do świata normalności :D matko, ale masz bicka, chyba starego bijesz solidnie i równomiernie obiema rękami. Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam,że blogerki zawołują światem swoimi postami, Pawlikowska zbankrutuje.
      bicek? chyba tona tłuszczu :D

      Usuń

Każdy komentarz jaki tu zostawiasz jest dla mnie bardzo cenny. To Ty pomagasz Tworzyć mi ten blog.
Dziękuje za wpis.

Get In Touch