6 kwietnia 2013

Basic aerobic czyli moja recenzja zajęć na które dziś poszłam

W ramach darmowych zajęć które były organizowane w pewnym salonie w moim mieście postanowiłam się wybrać z moją koleżanką. Darmocha to czemu nie...idziemy!
Od razu zaznaczam,że pierwszy raz uczestniczyłam w zajęciach areobikowych więc nie wiem jak normalnie takie zajęcia wyglądają oraz jak trener powinien się zachowywać. Wszystko piszę na podstawie tego co ja odczułam będąc tam.

Zajęcia zaczęły się o godzinie 11. Jedyne co wiedziałam to, to,że program nazywa się "BASIC AREOBIC"
Nazwa za wiele mi nie mówiła. Domyślać się mogłam co mogło mnie tam spotkać.
Sala mała, troszkę wg mnie zbyt ciasna, było nas 7, przy większej ilości osób robi się mało przyjemnie.
Lustra. Wg mnie sporo wyszczuplają, popatrzyłam na siebie i pomyślałam "FUJ! JESTEM CHUDA" nie podobałam się sobie w tym odbiciu. W  domu zdecydowanie grubiej wyglądam (lepiej chyba)
Trenerka się przedstawiła,  była bardzo swobodna, kazała nam się uśmiechać cały czas....lol.
Ćwiczenia rozpoczęła od bardzo krótkiej rozgrzewki. Parę wdechów i wydechów a potem ćwiczenia właściwe. Były to stepy głównie, parę razy nogi unoszone do siebie. Ćwiczenia właściwe trwały może 20 minut. Potem ćwiczenia na macie, były to głównie brzuszki które trwały z 8 min. Na koniec rozciąganie. kolejne 5 minut. koniec zajęć. Całość 45 minut.
Po skończonych zajęciach podeszłam do trenerki z zapytaniem, czy mogłaby mi doradzić jak ćwiczyć, co robić, bo brzuch to największa moja zmora.
Pani Agnieszka (bo tak miała na imię) podniosła swoją koszulkę do góry i powiedziała: "popatrz, moja córka ma 14 lat. popatrz na mój sześciopak" Nic tam nie widziałam oprócz okropnie wychudzonego brzucha który stał gdzieś bardzo daleko od szcześciopaka. Trenerka sama w sobie była bardzo chuda. Zwróciłam uwagę na nogi...niestety nie dostrzegłam nawet lekkiego zarysu mięśnia.

Złapała mnie za brzuch i powiedziała "tłuszcz" " przyjdź do mnie na zajęcia, będziesz robić 300 brzuszków wyrobisz sobie to"
Szczerze powiedziawszy nie tego się spodziewałam. Nie zapytała mnie czy ćwiczę a jeśli tak to jak długo, jak wygląda moja dieta. Domyślam się,że za takie odpowiedzi się płaci, ale przecież 2 minuty mogła mi poświecić.
Zaraz obok podeszła mała krągła kobietka która z niedowierzaniem powiedziała: " to jednak można coś zrobić z tym brzuchem po ciąży???wooow, to co...mogę kręcić hula hopem"?
Trenerka odpowiedziała,że jak najbardziej,ze ma wykonywać kocie ruchy (tak to nazwała)
Nie spodobało mi się to. Sama kiedyś bardzo chwaliłam kółko, ale doświadczyłam też bóli z tego powodu...


Wkurzyła mnie jeszcze jedna rzecz. Po zakończonym rozciąganiu zaczęła opowiadać,że naturalnym objawem jest,że po zimie nam się przybiera,że wyciągamy spódniczki wiosną a tam kłopot, bo utyłyśmy...
Chciałam  się odezwać i powiedzieć,że jest w lekkim błędzie ponieważ ja o wiele lepiej wyglądam zimą jak zeszłego lata. A to dzięki ćwiczeniom systematycznym.

Wyszłam lekko zniesmaczona. Nie tego oczekiwałam, moja koleżanka z tym samym podejściem co Ja wyszła...

Jeżeli mam zapłacić 80 zł za 4 wejścia w miesiącu...to odkładam i za 2 miesiące kupuje sobie hantle.

Areobic? to nie dla mnie.


Jedyny plus? wyszłam na godzinkę z domu...:)


EDIT: przypomniało mi się coś jeszcze...makijaż...trenerka z wymalowanymi oczami...no dobra..nie wspomnę o tym,że i uczestniczka zajęć znalazła się wytapetowana...a fuuuu

6 komentarzy:

  1. Jeeejjaaa skąd ci pseudo trenerzy się urywają ? :/
    Masakra, nie doświadczyłam nigdy takiego podejścia od trenera, zawsze fajne babeczki, które nie uważają siebie za niewiadomoco...

    O wiele lepszą inwestycją niż karnet będą hantle ;);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem ale pani zdecydowanie pomyliła zawody ;)

      Usuń
  2. brak słów... wyrobisz sobie sześciopak machając 300brzuszków dziennie... yhymmm, na pewno:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak, na pewno, nie wiem skąd ją wzieli tak w ogole :)

      Usuń
  3. masakraaa.. skąd tacy ludzie się biorą.. :d

    OdpowiedzUsuń
  4. ....tak jak we wszystkich zawodach są zwykli wyrobnicy i....artyści ....pani być może jest z przedstawicielką tych pierwszych.
    Makijaż prowadzącej zajęcia to jak widzę najmniejszy problem ,może wzbudzać sensację i zdziwienie ale to kwestia indywidualnego podejscia do tematu nie mniej jednak zdecydowanie przyjemniej jest nie mieć make up'u na twarzy podczas intesywnych ćwiczeń.
    Z tego co przedstawiasz Pani podeszła do tematu mocno lekceważąco co mogło w najgorszym wypadku grozić kontuzją ćwiczących .....a reasumując bardziej zniechęciła niż zachęciła do tego typu ćwiczeń.
    Prawda o aktywności fizycznej jest taka że nie wszystko jest dla wszystkich :jedni będą idealnie czuli się na zajęciach aerobowych a dla innych jedynym wysiłkiem jest siłownia jeszcze inni preferują bieg lub basem itp.
    Trzeba poobserwować swój organizm i swoje ciało.
    Pozdrawiam Jasmina (Nike fitness polska)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jaki tu zostawiasz jest dla mnie bardzo cenny. To Ty pomagasz Tworzyć mi ten blog.
Dziękuje za wpis.

Get In Touch